18-letni Michał Bator z CKS Budowlani Częstochowa liczył na życiowy występ podczas 97. PZLA Mistrzostw Polski w Biegach Przełajowych w Lubinie. W U20 na dystansie 5 km zajął 21. miejsce, a o kulisach swojego biegu – w tym o niespodziewanych problemach zdrowotnych – opowiedział w rozmowie z portalem kulisy.net.
Michał Bator, pochodzący z Krzeczowa uczeń I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Wieluniu i zawodnik CKS Budowlani Częstochowa, wystartował w sobotę, 22 listopada, w 97. PZLA Mistrzostwach Polski w Biegach Przełajowych w Lubinie. W kategorii U20 na dystansie 5 kilometrów rywalizowało 40 najlepszych młodych biegaczy w kraju, a podopieczny trenera Czesława Lamcha ostatecznie ukończył zawody na 21. miejscu, uzyskując czas 00:16:52.
Dla Batora były to najważniejsze zawody końcówki roku. Jak sam podkreśla, do Lubina jechał pewny swojej formy – zarówno fizycznej, jak i mentalnej.
– Na 97. PZLA Mistrzostwa Polski w Biegach Przełajowych, które odbywały się w Lubinie, pojechałem z naprawdę mocną formą fizyczną, ale również psychiczną. Byłem pozytywnie nastawiony na te zawody, szczególnie gdy zobaczyłem, jak wygląda trasa, która była jak dla mnie najlepszą trasą, porównując do Zielonej Góry jak i do Bytomia – relacjonował Michał Bator.
Biegacz z Krzeczowa świetnie wszedł w rywalizację, trzymając się taktyki ustalonej z trenerem.
– Na pierwszej pętli wszystko szło według planu trenera, czyli być na końcu grupy prowadzącej i trzymać się ich. Po pierwszej pętli w głowie miałem tylko jedną myśl, że to może być mój bieg i jak tak będzie szło dalej, to będzie wspaniale – mówił.
W połowie drugiej pętli sytuacja diametralnie się zmieniła. Niespodziewane problemy zdrowotne szybko odebrały szansę na walkę o podium.
– W połowie drugiej pętli pojawiły się problemy żołądkowe przez które ta myśl została szybko pożegnana i starałem się tylko dobiec do mety na w miarę przyjemnym miejscu. Mimo walki i chęci ukończyłem dopiero na 21. miejscu. Czy jest niedosyt? Jest i to duży. Myślałem, że to będzie ten bieg i ten dzień, gdzie uda się w końcu zdobyć medal, ale jak widać czasami głupie rzeczy potrafią pokrzyżować plany – dodawał z niemałym rozczarowaniem w głosie.
Mimo niedosytu młody zawodnik pozostaje pozytywnie nastawiony do dalszej pracy.
– Mimo to nie poddaję się. Czas na chwilę ‘odpoczynku’ i czas na to, co najbardziej kocham, czyli biegi uliczne, a w nowym roku hala – podsumował mieszkaniec gminy Wierzchlas.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze