Z końcem marca rząd ogłosił listy szczęśliwców, którzy dostaną dofinansowanie w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. To już trzecie rozdanie pieniędzy z tzw. tarczy antycovidowej dla samorządów. Tym razem kasy do podziału było mniej, a sporo samorządów ostrzyło sobie zęby na dodatkowe pieniądze. Dwie gminy z terenu powiatu wieluńskiego nie dostały środków ani teraz, ani podczas drugiego rozdania. To Wieluń i Biała. Wszyscy samorządowcy, jak jeden mąż, zwracają uwagę, że podział kwot, jakby nie patrzeć publicznych, odbywał się na niejasnych zasadach.
Pieniądze z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych to wsparcie dla samorządów, które poniosły straty w wyniku epidemii koronawirusa, wypłacane z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Pierwsze środki z programu wpłynęły do budżetów gminnych i powiatowych już jesienią. Wtedy o tym kto i ile dostanie decydował algorytm. Pod uwagę brano liczbę mieszkańców oraz rozmach prowadzonych inwestycji. Nikt też nie został bez wsparcia. Najmniej na konta trafiło po 500 tys. zł. Najwięcej w naszym regionie zgarnął wtedy Wieluń, ponad 5 mln zł. Sporo dostał Wierzchlas (1,5 mln zł) i Biała (1,2 mln zł), a także Rząśnia (1,8 mln zł), Pajęczno (1,7 mln zł) oraz Sulmierzyce (1,2 mln zł). W praktyce te gminy, które były w trakcie realizacji dużych zadań, dostały najwięcej
Rozdanie numer dwa nie było już takie przejrzyste. Niezależni obserwatorzy zwracali uwagę, że w skali całego kraju najwyższe dotacje trafiły tam, gdzie u steru zasiadają zwolennicy partii rządzącej. Przedstawiciele pominiętych samorządów nie kryli rozczarowania. Największą przegraną była gmina Wieluń. Jej burmistrz, Paweł Okrasa, celował w grube miliony. Chciał za pieniądze z tarczy sfinansować budowę miejskiego basenu. Oczekiwał od pochodzącego z Wielunia posła, Pawła Rychlika, a także Dyrektora Centrum Informacyjnego Rządu, Tomasza Matyni, lobbingu. Rychlik zwracał uwagę, że oczekiwania Okrasy są nierealne, bo takich kwot (chodziło o ponad 30 mln zł) nie dostanie żaden samorząd, a publiczną prośbę potraktował jako próbę zrzucenia na niego winy za prawie pewny brak kasy dla Wielunia. Paweł Okrasa nie skorzystał również z rady przewodniczącego rady miejskiej, Tomasza Akulicza, i nie zdecydował się na złożenie kilku mniejszych wniosków.
Waldemar Buda, wiceministra Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej na łamach „Kulis…” dał do zrozumienia, że oczekiwania burmistrza są nierealne. Tak jak ptaszki ćwierkały, Wieluń żadnych pieniędzy nie dostał. Za to 5,5 mln zł powędrowało na konto powiatu wieluńskiego z przeznaczeniem na remont trzech szpitalnych oddziałów. Okrasa nie krył rozgoryczenia obrotem sprawy, chociaż takiego właśnie wyniku się spodziewał. W liście otwartym do ministra Budy, w sposób mało dyplomatyczny wygarnął, co myśli o rozdzielaniu pieniędzy po partyjnym kluczu, porównując sytuację do podziału mieszkań z serialu Alternatywy 4 oraz przywołując kultową scenę z filmu „Miś”. Zaznaczył przy tym, że małe samorządy będą musiały odśpiewać swoje „Łubudubuuuu…”.
Czy zarzuty Okrasy mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości? W rozdaniu numer dwa kilka samorządów z powiatu wieluńskiego pominięto: Białą, Wieluń, Konopnicę i Skomlin. Dwie z nich odwiedził poseł Rychlik, zamieszczając obszerne fotorelacje i pozując z uśmiechniętymi wójtami. Do Białej nie pojechał. W trzecim rozdaniu zarówno samorządowi ze Skomlina, jak i Konopnicy coś skapnęło. Ani do Białej, ani do Wielunia pieniądze nie trafiły.
- Nie chcę komentować wyników tego trzeciego naboru – mówi wójt Białej, Aleksander Owczarek, zaznaczając, że tym razem kwoty rozdysponowywane w ramach tarczy były relatywnie niskie.
- Kiedy przyznawano środki za pierwszym razem i wzięto pod uwagę czynniki obiektywne, Biała była jedną z tych gmin, która dostała najwięcej – przypomina. Owczarek zaznacza, że wraz z urzędnikami czeka (z rezerwą) na rozstrzygnięcie naboru o wsparcie dla gmin z przeznaczeniem na inwestycje i zakupy inwestycyjne realizowane w miejscowościach popegeerowskich, również w ramach RFIL.
Swojego niezadowolenia nie kryje za to Okrasa, który obecnej władzy w pewnym momencie się przysłużył.
„Niech Wieluń klucz dudzie odbierze, tak się sprzedali i g*o dostali” – napisał ktoś w sieci, bo ludzie ukłonów w stronę prawicy nie zapomnieli, ale jakby nie pamiętają o nim prawicowcy. Nie chodzi tylko o honorowy tytuł dla Dudy. Sporo osób, w tym sam burmistrz Wielunia, wytyka, jak wspierał kampanie posłów PiS-u, Joanny Lichockiej czy Beaty Mateusiak-Pieluchy. W 2015 r. zanim na dobre ich drogi się rozeszły, na banerach popierał też kandydaturę Pawła Rychlika.
- Kiedy przyjdzie czas najbliższych wyborów, przypomnę mieszkańcom, ile środków gmina dostała dzięki temu czy innemu posłowi, jak to faktycznie wygląda – zapowiada Okrasa.
- Stare biblijne porzekadło mówi „po owocach ich poznacie”. Oczekuję, że tych polityków, wybranych w 2019 r., ludzie ocenią po owocach. Podobnie zresztą jak burmistrza.
Niejasne zasady
Na nie do końca klarowne zasady, na jakich rozdzielane są środki z tarcz antycovidowych zwraca uwagę wielu samorządowców.
- Nie udało nam się zdobyć dofinansowania z trzeciego rozdania Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych – mówi Jacek Olczyk, wójt Pątnowa.
- Składaliśmy duży wniosek o dotację na budowę kanalizacji sanitarnej w Popowicach. Po wysokości dofinansowań widzę, że nie przyznawano tak dużych środków. Nasz wniosek opiewał na ok. 4,5 mln zł. Widzę, że te wnioski, które tutaj w powiecie wieluńskim były rozpatrzone pozytywnie, oscylowały wokół 300-500 tys. zł, czasem do miliona, niektóre nieco powyżej. Ale kilku milionów w województwie łódzkim zdaje się nikomu nie przyznano – podkreśla.
- Nie były nam znane zasady, nie było żadnych jasnych kryteriów, więc złożyliśmy wniosek na najbardziej kosztowną inwestycję planowaną na rok 2022. Gdybyśmy wiedzieli na jakie dofinansowanie można liczyć, pewnie składalibyśmy zupełnie inny projekt – twierdzi Olczyk.
Pieniędzy w trzecim rozdaniu nie dostali również samorządowcy z gminy Pajęczno, choć składali kilka wniosków. W drugim rozdaniu kwota rządowej pomocy dla nich też nie była relatywnie duża – 450 tys. zł na zakup nowej prasy do Miejskiej Oczyszczalni Ścieków.
Już na etapie przygotowywania się do składania wniosku, Piotr Mielczarek, burmistrz Pajęczna wytykał, że wytycznych nie ma.
- Przede wszystkim chciałoby się znać kryteria – mówił w grudniu.
- Gdybyśmy wiedzieli, że większy nacisk kładą na drogi, to idziemy w drogi, jeśli na kanalizację, to przedkładamy projekty na kanalizację. A może iść w kierunku termomodernizacji? Mamy kilka projektów, złożymy wszystkie, ale czym to się skończy, nie wiemy. Po prostu nie jest jasne, według jakiego klucza te środki są przyznawane – zaznaczał.
Jak się okazuje żaden z nich nie zyskał uznania.
- Liczyłem na te środki, tak jak liczę za każdym razem, kiedy aplikujemy o pieniądze - komentuje Mielczarek.
- Dla nas liczy się każdy grosz. Każda złotówka to dodatkowe pieniądze na inwestycje. Tym razem składaliśmy wnioski o dofinansowanie trzech zadań: ujęcia wody w Jankach, chodziło o pokrycie wkładu własnego, ul. Ogrodową i termomodernizację Miejskiego Ośrodka Kultury. Jeśli chodzi o te inwestycje, to termomodernizacja domu kultury będzie musiała poczekać. Jesteśmy na liście rezerwowej na modernizację hydroforni w Jankach, liczymy, że uda się pieniądze zdobyć, wtedy będziemy musieli wkład pokryć. Z budowy ul. Ogrodowej nie chcemy rezygnować, ale pewnie to wszystko przeciągnie się w czasie – zaznacza.
Bardzo wyraźnie swoją opinię wyraża Paweł Okrasa, który do trzeciego naboru złożył w imieniu gminy Wieluń kilka mniejszych projektów.
- Grzechem pierworodnym tych funduszy jest to, iż pieniądze publiczne zostają rozdysponowane bez żadnych kryteriów, a po tzw. „uważaniu” – podaje zbulwersowany.
- To, że Gmina Wieluń nie otrzymała żadnej dotacji, uderza nie bezpośrednio w burmistrza, tylko we wszystkich mieszkańców gminy, którzy poprzez brak tych pieniędzy dłużej będą czekać w „korkach” na przedłużenie np. ulicy ks. Jerzego Popiełuszki do ul. Sieradzkiej, czy budowę nowego basenu. Ja gratuluję gminom typu np. Konopnica, czy Mokrsko, że środki udało im się zdobyć. Cieszy, że jakieś pieniądze trafią w okolice Wielunia. Tylko, że ja zostałem wybrany przez mieszkańców gminy Wieluń i mam obowiązek ubiegać się o pieniądze dla mieszkańców tej gminy. Dlatego też nie waham się mówić głośno, jak wygląda podział tych środków, nawet jeśli narażę się temu czy innemu posłowi – finalizuje.
Magdalena Lizurej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze