Reklama

Przemek Preś walczy o życie: 36-latek z Kamionki po operacji wycięcia tętniaka mózgu

Nagłe pęknięcie tętniaka, operacja ratująca życie, znaczny wylew krwi do mózgu i dramatyczne skutki. Przemek Preś, 36-letni mieszkaniec Kamionki, gm. Pątnów, pilnie potrzebuje wsparcia i pomocy. Zbiórkę na pobyt podopiecznego w ośrodku rehabilitacyjnym uruchomiła Fundacja Siepomaga.

Nierówna walka Przemka z tętniakiem

Pewnego jesiennego dnia powrót Przemka do domu wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle. Mężczyzna pobladł, zaczął tracić kontakt z otoczeniem i nie był w stanie samodzielnie wysiąść z samochodu. Wezwany na miejsce ambulans natychmiast zabrał Przemka na SOR. Wykonane badania, w tym tomografia komputerowa głowy z kontrastem, potwierdziły najgorsze: pęknięcie tętniaka i krwotok podpajęczynówkowy. Spokój i poukładany dotąd świat rodziny legł w gruzach.

Przemek został przetransportowany do szpitala w Sieradzu. Tam, chwilowo odzyskał przytomność na tyle, że samodzielnie podpisał dokumenty. Jednak w trybie pilnym, lekarze przeprowadzili operację polegającą na kraniotomii czołowo-skroniowej. Sama operacja zakończyła się powodzeniem, jego życie zostało uratowane, jednak lekarze wykazywali umiarkowany optymizm.

Reklama

Najgorszy scenariusz stał się rzeczywistością

O tym, jakie informacje od lekarzy otrzymała rodzina tuż po operacji opowiada siostra Przemka Ewelina Urbanik.

- Lekarz mówił, że operacja była bardzo trudna. Tętniak ponownie pękł w trakcie operacji. Krwi w mózgu było tyle, że lekarzom ledwo udało się uratować życie Przemka. To, że go uratowali, to w ogóle jest cud – mówi Ewelina.

- O dziwo, zaraz po operacji wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Przemek sam się wybudził i nawet nie potrzebował pobytu na OIOM-ie. Lekarz jednak ostrzegał nas, żebyśmy nie cieszyli się zbyt wcześnie, ponieważ w mózgu zostały krople krwi, które mogą spowodować zmiany i uszkodzenia, nie zauważalne w pierwszej chwili – wspomina siostra Przemka.

Reklama

Niestety, ten najgorszy scenariusz stał się rzeczywistością. W siódmej dobie nastąpił kryzys. Doszło do całkowitego paraliżu prawej strony ciała, afazji i zaburzeń w kontaktach z otoczeniem oraz epizodów padaczkowych. Lekarz potwierdził uszkodzenie mózgu.

W drugiej połowie listopada Przemek trafił na oddział rehabilitacji neurologicznej w klinice w Łodzi, gdzie przebywa do dziś. Konieczna jest nie tylko rehabilitacja ruchowa, ale i pomoc w codziennych czynnościach związanych z żywieniem, higieną osobistą i kontaktem z otoczeniem. Przemek musi po prostu wszystkiego uczyć się od nowa. W łódzkiej klinice ma zapewnioną kompleksową rehabilitację, tak fizyczną jak i zajęciową. I tak trudną sytuację pogarszają dodatkowo nasilające się stany depresyjne.

Reklama

Przemek może jeszcze przez dwa miesiące przebywać na oddziale kliniki w ramach NFZ, jednak później rodzina będzie musiała samodzielnie opłacić jego dalszy pobyt. Niestety, wiąże się to z wysokimi kosztami, ponieważ doba kosztuje około 500 zł.

"Boimy się, że Przemek zgaśnie"

Przemek jest jednym z czwórki rodzeństwa. Mieszka sam z mamą. Siostry i brat mają już własne rodziny. Rodzina długo wahała się ze zwróceniem się o pomoc.

- Nie chciałam organizować zbiórki. Długo z tym zwlekałam, myśląc, że sami sobie poradzimy. Im dłużej to jednak trwa, tym bardziej dostrzegam, że nawet wspólnymi siłami nie damy rady zapewnić bratu odpowiednio długiej rehabilitacji. Miesiąc, dwa – dalibyśmy jakoś radę, ale dłużej po prostu sami sobie nie poradzimy. A w tej klinice Przemek robi niewiarygodne postępy. Nie wyobrażam sobie, że miałby trafić do zakładu opiekuńczo–leczniczego. Tam przecież wszystko zostanie zaprzepaszczone a Przemek po prostu nam zgaśnie – ze wzruszeniem akcentuje siostra Ewelina.

Reklama

- Będziemy ogromnie wdzięczni za wsparcie walki Przemka o powrót do dawnej sprawności. Każda wpłata jest dla nas wielką pomocą i daje nam nadzieję na przyszłość. Wierzymy, że los jeszcze się odmieni i Przemek wróci do nas zdrowy i sprawny – dodaje.

Społeczność Kamionki w gminie Pątnów nie jest obojętna

Na apel rodziny już zareagowała społeczność Kamionki.

- Przemek to fajny i wesoły chłopak, bardzo pomocny, a teraz sam potrzebuje pomocy - mówi Karolina Czerniak, sołtys Kamionki.

- Rodzina sama sobie nie poradzi bo koszty rehabilitacji są ogromne - dodaje i ciągnie dalej temat.

Reklama

- Razem z Ochotniczą Strażą Pożarną w Kamionce postanowiliśmy zorganizować kiermasz ciast, z którego dochód przeznaczony będzie na rehabilitację Przemka.

Kiermasz odbędzie się 2 lutego 2025 r. Rozpoczęcie zaplanowane jest na godz. 10.00. Akcję zlokalizowano na parkingu przy Kaplicy w Kamionce.

- A jeśli ciasta nam zostanie to pojedziemy jeszcze pod Kościół w Rudzie - zapowiada sołtyska.

- Wiem, że mieszkańcy Kamionki są bardzo pomocni i mają dobre serca, udowodnili to już nie raz,  dlatego poprosiliśmy ich o pomoc w organizacji tego kiermaszu. Za co z góry w imieniu rodziny Przemka, OSP w Kamionce i swoim własnym bardzo dziękuję - kończy Karolina Czerniak.

Reklama

 

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/01/2025 18:15
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości