XXI Ogólnopolski Zlot Motocyklowy w Konopnicy przeszedł do historii. W weekend, 21-23 lipca, pasjonaci jednośladów uczestniczyli w tradycyjnej paradzie z Konopnicy do Wielunia, konkurencjach sprawnościowych oraz bawili się podczas koncertów rockowych.
- Pogoda dopisuje, wrażenia są bardzo dobre, zaciągamy głosów od naszych gości, też im się podoba, są zadowoleni, i uważamy, że wszystko jest w porządku – relacjonował w sobotę przebieg imprezy Roman Płuciennik, prezes Klubu Motocyklowego Husaria Wieluń , który jest głównym organizatorem wydarzenia.
Reklama- Co roku grają inne kapele, a harmonogram imprezy jest taki sam, nic nie zmieniamy. W ten weekend zjechali do nas motocykliści nie tylko z całej Polski, ale są też m.in. z Białorusi, Ukrainy, Czech, a nawet widziałem rejestracje z Anglii.
XXI Ogólnopolski Zlot Motocyklowy w Konopnicy rozpoczął się w piątek, 21 lipca. Pierwszy dzień zlotu to przede wszystkim koncerty. Sobota tradycyjnie upłynęła pod znakiem parady motocyklowej z Konopnicy do Wielunia, konkurencji sprawnościowych, jak wolna jazda, przeciąganie liny, czy rzut gumowym balonem z wodą, a po nich oczywiście kolejne występy rockowych wykonawców.
- Przyjeżdżamy na ten zlot od początku, kiedy jeszcze impreza była w Strobinie – wspominał Piotr Młodzik.
- Jest bardzo fajnie, sympatycznie, dużo znanych twarzy, dlatego będę tutaj przyjeżdżał, dopóki zdrowie pozwoli.
- Moja przygoda motocyklowa zaczęła się w 1974 roku, kiedy tata kupił mi komara i zaszczepił mnie tą pasją – podkreślał Andrzej Czarnowski z Wąchocka.
- Jeździłem dużo motorowerami, skuterami, potem miałem kilkanaście lat przerwy ze względu na rodzinę, budowę domu itd. Naprawiam jednak motocykle od 40 lat, teraz głównie małe motocykle, skutery. Dwa lata temu nabyłem motocykl, który mi się marzył, czyli yamahę virago 125. Był w kiepskim stanie, ale go upiększyłem i sprawuje się super. Wiadomo ma swoje ograniczenia, na trasie osiąga maksymalnie 100-110 km/h, jeżdżę nim głównie rekreacyjnie, do 200 km. Polecam go początkującym motocyklistom, bo wybacza bardzo dużo błędów.
Reklama- Jestem początkującym uczestnikiem zlotów, ten w Konopnicy polecił mi kolega. Jest fajnie, przepiękna przygoda, nawiązuje się nowe znajomości, nie ma znaczenia, kto jakim motocyklem przyjechał, bo liczy się pasja – dodał Andrzej Czarnowski.
Zlot w Konopnicy co roku przyciąga tłumy pasjonatów jednośladów z całej Polski, jak i z zagranicy. Nie każdemu jednak organizacja motocyklowej imprezy nad Wartą odpowiada, o czym szerzej pisaliśmy już w ubiegłym roku.
- Co roku zlot przeszkadza jednej osobie, która kładzie nam kłody pod nogi. Szanujemy za wysiłek, podziwiamy za wytrwałość, bo każdy ma prawo do głosu w tym kraju. Impreza jest tak naprawdę dwudniowa, w niedzielę się rozjeżdżamy, a cała otoczka, którą tworzą, żeby zniechęcić nas do jej organizacji trwa o wiele dłużej. Jeżeli jednak lubią i chcą, my nie bronimy – stwierdził Roman Płuciennik.
Reklama- Impreza jest charakterystyczna, hałaśliwa, ale wyobraźmy sobie zlot, na którym nie słychać głosu silnika motocyklowego. To już nie jest zlot, tylko wystawa motocykli, gdzie nie słychać jak pracują silniki. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku będziemy mieć kolejną możliwość organizacji zlotu – podsumował prezes Husarii Wieluń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze