W każdy wtorek i piątek w godzinach rannych i przedpołudniowych targowisko miejskie w Wieluniu jest chyba najruchliwszym miejscem w mieście. Przewijają się tędy setki ludzi, którzy przyszli kupić głównie warzywa, owoce i kwiaty.
- W jakiej cenie młode ziemniaki? - pyta klientka.
- Sześć złotych za kilogram – odpowiada Zbigniew Tomczak z Mokrska, sprzedawca, producent warzyw.
- To dla mnie dwa kilogramy.
- Za piętnaście złotych może być?
- Zobaczę, czy mam drobne. Tak, może być. A niech pan mi powie, jaka to jest odmiana?
- Riviera. Są naprawdę super, tylko nie można ich przegotować. Zobaczy pani, że będzie przychodzić po nie.
Zbigniew Tomczak uprawia ziemniaki, zboże, hoduje także kury i jak mówi, jest samowystarczalny.
- Teraz na targu sprzedaję głównie młode ziemniaki, marchewkę odpadową z tamtego roku dla królików, młodą kapustę po trzy złote główka – wymienia.
Za 10-kilogramowy worek takiej marchwi trzeba dać u pana Zbigniewa 12 zł. O tym, czy to dobra cena, decyduje klient. Kupi albo nie.
Anna Stępień z Wielunia, która przed chwilą kupiła tu ziemniaki, często przychodzi na targ. Zaopatruje się na nim w warzywa, owoce, a nawet mięso.
- Bo widzę, co biorę i czy jest to świeże – przyznaje. - Kupuję od producenta, więc jest to towar lepszy od tego sprowadzanego z zagranicy. Bo nie wiadomo, czym to jest tam pryskane. A tu wszystko ładne, to się nawet nie targuję.
Tomasz Fertała z Wróblewa warzywa kupuje tylko na targu.
- Ale patrzę, czy to są nasze polskie, zdrowe, a nie napchane chemią, jak te ściągane z Hiszpanii, czy innych krajów – mówi. - To, co polskie jest najlepsze i wszystkim proponuję lokalnych przedsiębiorców.
A lubi pan potargować się ze sprzedawcą?
- Lubię, ale jak jest dobra cena, to wstyd się targować – mówi dalej Tomasz Fertała.
A młode ziemniaki w cenie sześciu złotych to właśnie dobra cena?
- Bardzo dobra – uśmiecha się. - Bo co mam powiedzieć, jak sprzedawca stoi obok. Ale tak całkiem poważnie, wolę zapłacić drożej u tego, który wyprodukował je w naszym powiecie wieluńskim. A za towar ściągany z Hiszpanii za połowę ceny, dziękuję.
Kawałek dalej pomidory, ogórki i truskawki ze swojego pola sprzedaje Piotr Kałużny z Wielunia. Wbrew temu, co ludzie ogólnie sądzą, mówi, że ceny w tym roku są znacznie niższe, niż w ubiegłym.
- Pomidory malinówki mam po 8,90 złotych. To tanio. W zeszłym roku o tej porze były po 12 – 13 złotych. Tak samo z truskawkami - w ubiegłym roku chodziły po 18, a teraz po 11.
Co spowodowało ten spadek cen?
- Dużo jest wszystkiego - wyjaśnia Piotr Kałużny. - Wcześnie rozpoczęła się wegetacja i teraz jest taki wysyp. Drobniejsze truskawki kosztują 10 złotych, ładniejsze 12. I ta cena tak się trzyma.
U Genowefy Klemińskiej z Raczyna można również kupić pomidory, ogórki, czy sałatę, ale przede wszystkim różne świeże zioła w doniczkach – rozmaryn, miętę, melisę, lubczyk, tymianek, majeranek, a nawet liście laurowe.
- Taki jeden świeży listek laurowy zastępuje pięć suszonych, jest taki pachnący – mówi sprzedawczyni. - Doniczka kosztuje 30 złotych. Już się kończy sezon na zioła. Teraz zbliża się czas robienia sadzonek na przyszły rok. W sierpniu będę ciąć zioła na kawałki i ukorzeniać je, a potem wsadzać do doniczek.
Swoje zioła pani Genowefa wykorzystuje na różne sposoby, na przykład z żywokostu i pokrzyw robi gnojowicę, którą potem podlewa pomidory. Klienci je chwalą, bo są pyszne w smaku.
- Zerwany żywokost i pokrzywy wrzucam do zbiorników i zalewam wodą – tłumaczy. - Kiedy już przefermentują, rozcieńczam gnojowicę wodą i tym podlewam pomidory. Żywokost mam w doniczkach, ale nasadziłam go też w ogrodzie.
Genowefa Klemińska uprawą roślin zajmuje się już od lat. Teraz jest na emeryturze, ale tej rodzinnej tradycji nie zaniechała.
- Jest przy tym trochę pracy, ale bardzo to lubię – kończy. - Mam do roślin rękę i co posadzę, to mi rośnie.
Na targu w sprzedaży są też czereśnie, ale ich cena jest wysoka. Kilogram odmiany Burlat kosztuje 20 zł.
- Nie pamiętam, po ile one były w zeszłym roku, ale coś koło 12 – 14 złotych – przypomina Sylwester Świat z Kamionki, który sprzedaje tutaj czereśnie ze swojego sadu. - W tym roku są dość drogie, bo bardzo dużo ich obmarzło. Ale miałem też odmianę Królowa Majówek i tamte były po 12 złotych.
A czym kierują się klienci przy wyborze owoców? Odmianą, ceną, czy wyglądem?
- U mnie mogą skosztować czereśnie – mówi pan Sylwester. - No i jeśli im smakują, to kupują, nawet gdy są droższe. I te, co są ładniejsze, ludzie też kupują.
Co wpływa na ceny sprzedawanych na targu towarów? Na to, że często się one zmieniają?
- W wypadku truskawek jest to normalne – wyjaśnia sprzedawca Krzysztof Podeszwa ze Słupska. - Bo to zależy od pogody. Dzisiaj jest słonecznie, truskawek jest dużo, więc i cena spadła. U mnie teraz kosztują 10 złotych, ale jak zmienią się warunki pogodowe i truskawek będzie brakować, to cena skoczy nawet do 15 złotych. Nasz rynek jest nieobliczalny, tym bardziej że mamy dużo towarów sprowadzanych z innych krajów. I nie ma nad tym kontroli, a bardzo wpływa to na cenę. Jeśli na giełdy dotrze w dużej ilości towar z zagranicy, to wiadomo, że ona spadnie. I jest to niekorzystne dla produkcji rodzimej. Staje się wtedy nieopłacalna. A później, gdy na rynku czegoś brakuje, ceny idą gwałtownie w górę i tak to jest.
Wśród producentów i sprzedawców warzyw oraz owoców na wieluńskim targowisku spotkać można również pszczelarzy. Od 15 lat regularnie, w każdy wtorek i piątek, sprzedaje tu swoje produkty Piotr Staniul.
- Prowadzę własną pasiekę – opowiada. - Mam tam 80 uli. To rodzinna tradycja. Mój ojciec ma tyle samo. Ludzi bardzo interesują produkty pszczelarskie ze sprawdzonego źródła i w przystępnej cenie. Teraz najczęściej pytają o miód lipowy i miód wielokwiatowy.
Ten pierwszy ma działanie rozgrzewające. Dobry jest szczególnie na przeziębienie i gorączkę. Drugi jest świetny do stosowania jako środek wzmacniający.
- Mamy też już tegoroczny miód rzepakowy – cieszy się Piotr Staniul. - Jest świeżutki. Pozyskiwaliśmy go trzeciego maja. Słoik 0,7 litra kosztuje 35 złotych.
Oczywiście wiosną na targu nie może brakować kwiatów. Stoisk z nimi jest tu sporo. Amatorów tego towaru również nie brakuje.
- Lubię kwiaty – uśmiecha się Urszula Włodarczyk z Sieńca. - Dzisiaj kupiłam ich za 45 złotych. Mam tu niecierpki i begonie. Pięknie kwitną. Posadzę je przed domem. A teraz pójdę jeszcze kupić tu na targu truskawki, bo trzeba wspierać naszych producentów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze