Reklama

Przetarg w sprawie wyboru schroniska jednak nie rozstrzygnięty

W ubiegłym tygodniu pochylaliśmy się nad sprawą wyboru innego, niż dotychczas, schroniska, w których azyl mają znaleźć bezdomne psy z terenu gminy Wieluń. Pisaliśmy o tym, że burmistrz Paweł Okrasa na poprzedniej sesji był bardzo zadowolony, ponieważ okazało się po przetargu, iż gmina za pobyt psów w schronisku zapłaci znaczeni mniej niż do tej pory. Radni zgodzili się też, że budowa miejskiego schroniska w takim razie mija się z celem. W środę, kiedy „Kulisy…” leżały już na półce w kioskach, okazało się, jednak że przetarg, który miał być taki kosrzystny, unieważniono.

W listopadzie gmina Wieluń ogłosiła przetarg na „Wyłapywanie oraz zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom z terenu Gminy Wieluń”. Otwarcie ofert nastąpiło 1 grudnia. Wpłynęły dwie. Dotychczasowego operatora, schroniska „Funny pets” Marty Szturmy z Czartek oraz „Pokochaj cztery łapy” Katarzyny Pluty z Niemojewa. Ta pierwsza opiewała na niemal 1,1 mln, druga na ok. 6,2 mln. To koszt zajmowania się psami i kotami od 1 stycznia 2021 do 31 mara 2023. 27 miesięcy, 820 dni. Nietrudno było zgadnąć, w stronę której propozycji skieruje się uwaga gminy. I tutaj powinny nastąpić odpowiednie formalności związane z podpisaniem umowy. Do tych jednak nie doszło. Co się stało? Wiedzą to być może zainteresowane strony, ale każda z nich zapewnia, że działała zgodnie z prawem i przepisami. Zarzekają się również, że sprawą zajmą się organy ścigania.  A jakie są fakty?
Od 1 stycznia powinna obowiązywać nowa umowa z wybranym schroniskiem. Katarzyna Pluta jednak odmówiła jej podpisania. Jak mówi Leszek Węgierski, kierownik schroniska w Niemojewie, z powodu zmniejszenia wartości zamówienia. A wartość zmniejszyła się, ponieważ 31 grudnia wyadoptowano 59 psów z 84, które były na stanie w Czartkach. Jak w ogóle do tego doszło? Ustalić co było przyczyną, a co skutkiem, w tej zawiłej sytuacji nie jest prosto.
Marta Szturma zarzuca wieluńskim samorządowcom zaniedbania.
„Dziś, kilka tygodni po wydarzeniach o które Pani pyta mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że włodarze Gminy Wieluń, działając wbrew obowiązującym przepisom, podjęli nieformalną decyzję o przekazaniu zwierząt do schroniska w Niemojewie przed faktycznym rozstrzygnięciem a nawet przed ogłoszeniem przetargu w tym zakresie. Efektem tego było lekceważące podejście Gminy do świadczonej przez nas usługi opieki nad zwierzętami pod koniec obowiązywania umowy a skutkiem pogorszony kontakt i komunikacja. Nie zmienia to faktu, iż Gmina Wieluń otrzymała z naszej strony pełne i zgodne z obowiązkami wynikającymi z umowy informacje na temat zwierząt, w tym w zakresie adopcji i ich liczby. Nie ma i nie było żadnych niezgodności w obszarze o który Pani pyta. Być może błędne rozumienie faktów, które zostało Pani przedstawione wynika z tego, iż Gmina Wieluń od dnia 1 stycznia nie zapewniła zwierzętom, którymi jest ustawowo zobowiązana się zajmować, stosownej opieki, w tym opieki weterynaryjnej. Skutkiem tego był pogorszający się kontakt urzędu z naszym schroniskiem. Burmistrz Wielunia wciąż unika kontaktu z nami. Widzimy, że większość pism związanych z dokonanym przez naruszeniem prawa podpisuje jego zastępczyni, co może świadczyć o zbliżającej się refleksji, iż działał na szkodę zwierząt.” – pisze 29 stycznia pytana o to, dlaczego na dzień 22 grudnia, jak wynika z informacji po kontroli gminy, a potem na 30 grudnia (1 raport jaki za grudzień dotarł do gminy na początku stycznia) było ponad 80 psów, a przy wydawaniu okazało się, że jest ich mniej niż 30.
Przedstawiciele gminy Wieluń zapewniają z kolei, że działają zgodnie z prawem.
„Aktualnie obowiązek gminy w zakresie opieki nad bezdomnymi zwierzętami jest realizowany przez schronisko „Pokochaj Cztery Łapy” w Niemojewie gm. Lututów. Wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Zwierzęta mają zapewnioną opiekę weterynaryjną. Umowa obowiązuje do końca marca 2021 r.” – przesyła krótkie oświadczenie kierownik biura burmistrza, Radosław Urbaniak.
Dlaczego jednak burmistrz Wielunia, Paweł Okrasa, podczas sesji 27 stycznia cieszył się z wyniku przetargu, który jak się okazało był jeszcze nie rozstrzygnięty i nie wprowadził członków rady w kuluary całej sprawy?
Wspomniał tylko o fakcie masowej adopcji psów, zapowiadając, że tak tego nie zostawi. Wykorzystał za to moment, aby przekonywać radnych, że schronisko w Wieluniu nie jest potrzebne, a jego utrzymanie zbyt kosztowne. 
Radni nie kryli zdziwienia, kiedy kilka dni późnij okazało się, iż postępowanie przetargowe zostało unieważnione.
„W temacie bezpańskich zwierząt i budowy schroniska. Okazuje się, że przetarg na schronisko został unieważniony. Hura-optymizm Burmistrza okazał się być przedwczesny.  Zasadnym jest pytanie - z jakiego powodu firma, która wygrała przetarg nie chce podpisać umowy ? Niezależnie od tego, jaka jest odpowiedź na to pytanie, Gmina Wieluń nie ma aktualnie podpisanej umowy z żadnym schroniskiem, nie ma też własnego  schroniska, za to ma problem ze zwierzętami, które pozostają w schronisku na podstawie... właśnie - na jakiej podstawie ?” – na swoim profilu w mediach społecznościowych zastanawiał się przewodniczący rady miejskiej, Tomasz Akulicz, który jest gorącym zwolennikiem budowy gminnego schroniska. 
„Zagadka: Jak schronisko  mogło w ramach umowy wyadoptować dwa psy i wykonać jedną interwencję wyłapania zwierzęcia, skoro owo schronisko  nie podpisało  umowy z Gminą Wieluń ? Odpowiedzi można zamieszczać w komentarzach.  Myślę, że ktoś się tutaj (delikatnie ujmując) mija z prawdą. Albo podczas sesji, albo w zawiadomieniu o unieważnieniu przetargu. Może warto mieszkańcom przedstawić  jedną -prawdziwą wersję” pisał Akulicz odnosząc się do informacji Okrasy, który cieszył się skutecznością schroniska w Niemojewie.
Jak widać sprawa ma wiele wątków. Zapewniamy, że będziemy do niej wracać.


Magdalena Lizurej
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości