Kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta RP, a obecnie prezydent miasta stołecznego Rafał Trzaskowski odwiedził dziś Wieluń. Spotkanie z wyborcami zostało zorganizowane tuż przy ratuszu, gdzie na specjalnego gościa czekał także burmistrz Paweł Okrasa wraz z zastępcą Joanna Skotnicką-Fiuk. Władze miasta zostały niezauważone przez prezydenta Warszawy, albo nawet zignorowane. Podobnie zresztą jak dziennikarze.
Jak na każdym tego typu wiecu, nim pojawił się kandydat, trzeba było zrobić rozgrzewkę okrzyków na jego cześć: „Rafał, Rafał, Rafał…” oraz „Polska cała na Rafała”. Wszedł na scenę otoczony ludźmi ze swojego sztabu, a przechodząc obok głównego wejścia do ratusza, minął burmistrza Wielunia i jego zastępczynię, odwracając się do nich plecami. Albo ich nie zauważył, albo niegrzecznie zignorował. Widać to bardzo wyraźnie na filmie nakręconym przez reportera portalu kulisy.net, dostępnym w mediach społecznościowych. Spostrzegawczy widzowie z pewnością zauważą też nietęgie miny przedstawicieli władz Wielunia, które przecież wykazały się życzliwością dla kandydata, choćby udostępniając mu prąd prosto z ratusza. Nawet jeśli prezydent Warszawy nie wiedział jak wygląda burmistrz Wielunia, to przecież ma od tego sztab ludzi, którzy winni go przygotować na taką ewentualność - spotkanie z gospodarzem miasta.
W pierwszych słowach kandydat Platformy Obywatelskiej odniósł się do historii miasta.
- Pierwszy raz dowiedziałem się o Wieluniu od swojego studenta, od Karola. To właśnie on dwadzieścia parę lat temu opowiedział mi o historii Wielunia. Dzisiaj oczywiście wszyscy wiedzą, gdzie naprawdę zaczęła się II wojna światowa, ale jeszcze dwadzieścia lat temu to nie było takie jasne. Właśnie wtedy dowiedziałem się, że to jest miasto pokoju i pojednania – mówił Rafał Trzaskowski.
Kandydat na najwyższy urząd w państwie zauważył, że dyskusja o Polsce kręci się wokół bezpieczeństwa, które w zaistniałem sytuacji jest dobrem najważniejszym.
- Czasy są niepewne. Czasy są trudne, ale Polska jest bezpieczna. Właśnie dzięki temu, że tyle razem wspólnie zrobiliśmy – akcentował.
Potem Rafał Trzaskowski właściwie skupił się na konkurencji, nie oszczędzając głównie Karola Nawrockiego z Prawa i Sprawiedliwości i Sławomira Mentzena z Konfederacji.
- Do tej pory raczej było z nimi słabo i krucho, jeśli chodzi o emocje – mówił o konkurentach kandydat Platformy Obywatelskiej.
- Każdy sobie jeździł swoją trasą. Jeden na hulajnodze, drugi samochodem – rzucił niby żartem.
- Nagle jak zazieleniły się drzewa, wszystkim im zachciało się debatować. Ja ich do tej debaty zapraszałem od wielu, wielu miesięcy. No ale, jutro debata (…) odpowiedziałem na wezwanie pana Karola Nawrockiego. Tak bardzo chciał debatować, tylko chyba nie do końca sobie zdawał sprawę z tego, że będzie musiał odpowiadać na pytania dziennikarzy, po raz pierwszy. Widać to po panice jego sztabu, bo jakieś dziwne sceny się tam dzieją w Warszawie – zaznaczył.
Po takich słowach zaskakujące mogło być jego zachowanie po zakończeniu przemówienia. Otóż Rafał Trzaskowski nie odpowiedział na żadne pytania od dziennikarzy. Nie było też możliwości zadawania pytań przez zwykłych ludzi, którzy przyszli na wiec wyborczy.
Po oficjalnym wystąpieniu, z kandydatem PO można było zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, ale tylko wdrapując na scenę, bowiem Trzaskowski nie zszedł do zebranych, by mieli okazję spotkania z nim twarzą w twarz…
Po spotkaniu po prostu przeszedł obok tłumu i odjechał… Ignorując tym razem zgromadzonych dziennikarzy, którzy nieskutecznie próbowali zadać mu jakiekolwiek pytanie.
***
Więcej zdjęć ze spotkania w odrębnym materiale.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.