Reklama

Samodzielna w wodzie, bezradna wobec przepisów. Justyna Krzemianowska z Wielunia apeluje o pomoc

Całe osiedle w Wieluniu obklejone jest plakatami z prośbą o pomoc dla Justyny Krzemianowskiej – kobiety, która od niemal 40 lat żyje z czterokończynowym niedowładem. Dzięki wieloletniej rehabilitacji i miłości do pływania, osiągnęła niesamowitą samodzielność. Teraz nowe zasady wieluńskiej pływalni uniemożliwiają jej dalsze ćwiczenia bez opiekuna, którego często po prostu nie ma.

Oto historia Justyny Krzemianowskiej z Wielunia, osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Justyna zmaga się z niedowładem czterokończynowym od 1987 roku. Ma niesprawne nogi oraz ręce. Potrafi poruszać się z użyciem dwóch kul. Justyna jest po wielu operacjach głowy. W szpitalu spędziła prawie 6,5 roku. Odwiedziła mnóstwo ośrodków rehabilitacyjnych w Polsce.

Jak się okazało, najlepszą rehabilitacją dla niej jest pływanie.

- Od zawsze pływanie jest dla mnie formą rehabilitacji. Moja sprawność poprawiła się dzięki temu w stu procentach. Początkowo na basen przyjeżdżałam na wózku – opowiada Justyna Krzemianowska.

Reklama

Aktualnie, dzięki rehabilitacji chodzi o dwóch kulach, czasami o jednej, a zdarza się, że nawet na pływalni potrafi poruszać się o własnych siłach, bez kul.

- Jestem już na takim etapie, że w mojej niepełnosprawności już lepiej nie będzie. Teraz chodzi tylko o to, żeby nie było gorzej, aby utrzymywać to co jest. Dlatego tak strasznie zależy mi na pływaniu. W wodzie czuję się jak ryba, dużo sprawniejsza - dodaje.

Na pływalni pojawiły się zasady, które utrudniły jej korzystanie z basenu. Osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, z niedorozwojem, niewidome, z upośledzeniem, z padaczką mają obowiązek przychodzić z opiekunem.

Reklama

- Zakwalifikowałam się niestety do tego regulaminu – kręci głową.

- Strasznie mi to utrudnia uczęszczanie na basen. Chciałabym prosić, żeby była możliwość zorganizowania tego opiekuna. Może mogliby zatrudnić taką osobę na pływalni. Proszę, aby pan kierownik podszedł do mnie indywidualnie – podkreśla błagalnym tonem Justyna.

Sytuację Justyny dobrze zna jej opiekun, Jakub Madziara, który od lat towarzyszy jej w codziennych obowiązkach i orientuje się w jej możliwościach.

- Znamy się z panią Justyną już kilka lat. Była przywożona na pływalnię przez tatę, sama sobie radziła w szatni, idąc na basen i tam sobie pływała – wspomina Jakub Madziara.

Reklama

- Teraz wszedł taki regulamin, że ten opiekun musi być obecny przez cały czas podczas pływania, obserwować ją, pomagać dojść do zbiornika wody i do szatni. Pani Justyna zna obiekt na tyle dobrze, że sama da sobie z tym świetnie radę. Ten opiekun nie jest jej potrzebny – tłumaczy.

Największym problemem jest znalezienie opiekuna, który w dowolnej chwili uda się z niepełnosprawną na basen. Obecny opiekun zajmuje się nią tylko cztery godziny dziennie, ma ograniczenia czasowe.

- Oprócz bycia opiekunem pani Justyny mam również inną pracę, w popołudniowych godzinach – mówi Jakub Madziara.

Reklama

- Pani Justyna ma rozpiskę z okienkami, kiedy nie ma zbyt wielu osób na pływalni, nie ma grup szkolnych z dziećmi. Jednak załóżmy, że rano będzie czuć się gorzej, kiedy właśnie wtedy jest okienko, ale już po południu będzie w stanie udać się na basen i wtedy nie ma kto z nią pójść – rozkłada ręce.

Justyna docenia dobrą wolę kierownika pływalni, ale podkreśla, że zasady, choć podyktowane troską, w jej przypadku przynoszą odwrotny skutek.

- Kierownik jest bardzo życzliwy dla mnie. Wiem, że jest to wszystko robione z troski o mnie. Ale myślę, że nie można przesadzać – akcentuje Justyna Krzemianowska.

Reklama

 Kierownik zaproponował jej, że może wchodzić na basen nawet bezpłatnie – ona i jej opiekun. Bez opiekuna, nie ma jednak możliwości wejścia na pływalnię.

- Ja właściwie cały czas jestem tą sytuacją zestresowana. Każdego dnia myślę o tym, martwię się i wydzwaniam po znajomych, aby poszukać opiekuna na basen. I dodatkowo muszę przecież zapłacić za takiego opiekuna  – podkreśla.

Kierownik pływalni Dawid Małolepszy, wyjaśnia jak sprawa wygląda od strony Wieluńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

- Pani Justyna od dawna korzysta z naszej krytej pływalni, ale zawsze podczas tych wizyt towarzyszył jej tata, który pełnił rolę jej opiekuna – przypomina szef WOSiR.

Reklama

- Z racji swojego podeszłego wieku, przestał jej towarzyszyć na pływalni i wtedy pojawił się problem. Ze strony WOSiR pani Justyna otrzymała wówczas informacje (adresy, nr telefonów, dane osób decyzyjnych – przyp. redakcja) do wszelkiego rodzaju fundacji, stowarzyszeń czy też Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wieluniu, które mogą jej pomóc – mówi Dawid Małolepszy, kierownik WOSiR w Wieluniu.

- Udało jej się otrzymać opiekuna, z którym zaczęła chodzić na basen. I dalej jest problem… - kręci głową Małolepszy.

Reklama

Zarządzający pływalnią podkreśla, że wprowadzone zasady nie są jego wymysłem, a pływalnia nie jest dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych. Chodzi jedynie o bezpieczeństwo.

- Nasza pływalnia ma 50 lat i nie jest w żaden sposób przygotowana do obsługi osób niepełnosprawnych – przyznaje kierownik.

Małolepszy wspomina, że są zrobione drobne udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami, ale nie pozwalają one na korzystanie w pełni i samodzielnie z pływalni przez te osoby. Śliska posadzka, brak odpowiednich schodów z zejściem do wody, brak odpowiednich przebieralni wpływają na takie, a nie inne zapisy regulaminu.

Reklama

- Nikt z pracowników WOSiR nie weźmie odpowiedzialności za samodzielne przebywanie pani Justyny na pływalni – podnosi Dawid Małolepszy.

- Owszem, ratownik wodny odpowiada za jej bezpieczeństwo, ale nie może jej pomagać wychodzić z wody, wchodzić do wody, iść z panią Justyną do toalety, podczas jej obecności na basenie – zaznacza szef pływalni.

Kierownik akcentuje, że nie ma osób na etacie, które mógłby pomagać takim osobom. A oprócz pani Justyny z pływalni korzysta mnóstwo osób niepełnosprawnych. Każda z nich jest w wodzie z opiekunem i nie ma z tym żadnego problemu.

Reklama

- Pani Justyna ma znacznie obniżoną cenę za bilet wejściowy do 8 zł, a zgodnie z cennikiem powinna płacić 15 zł. Osobiście zaproponowałem pani Justynie bezpłatny karnet dla niej i dla jej opiekuna. Nie przyjęła tego do wiadomości i odwróciła rozmowę mówiąc, że ją dyskryminuję – kończy Dawid Małolepszy.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości