Zrzuciła 35 kg i zaczęła nowe, lepsze życie. Teraz jest wzorem dla tych, którzy walczą z otyłością. Startowała w zawodach od Bałtyku po Tatry. Jej największy sukces to pokonanie dystansu 106 km, podczas 24-godzinnego Ultramaratonu Leśna Doba. Mowa o Marcie Patockiej z Działoszyna, z którą o problemie ludzi ze dużą nadwagą rozmawia Sławomir Rajch
Sławomir Rajch: Marto, jesteś doskonałym przykładem dla tych którzy już zwątpili, że się da, że można pokonać otyłość. Pamiętasz czas, gdy sama próbowałaś walczyć z tą przypadłością, ale wciąż się nie udawało?
Marta Patocka:- Całe moje życie to ciągła walka z wagą. Różne "diety gazetowe", głodówki przynosiły efekt tylko na chwilę, aby kilogramy wróciły ze zdwojoną ilością. Teraz wiem, że tę walkę trzeba najpierw ułożyć sobie w głowie. Zmienić myślenie.
Co takiego się stało, co było motorem napędowy Twojej zmiany? Krótko mówiąc jak to się robi, by zmienić styl życia i z otylej kobiety stać się sportsmenką.
- Motorem napędowym zawsze jest....licznik wagi. I tak było u mnie 10 lat temu. To była szybka decyzja. "Muszę coś z tym zrobić". Tylko co? Biegać nie bo za ciężka byłam, basen nie - bo nie lubię wody, rower też jakoś do mnie nie przemówił. No i padło na kije i tak zostało. W sumie mogę powiedzieć, że kijowo mi to wyszło. A teraz chcę zaszczepiać tę radość z aktywności fizycznej wśród innych - prowadząc treningi.
Co radzisz osobom, takim jak ja, które chciałyby zmienić swoje życie, bo przecież nie chodzi tylko o parę kilogramów mniej czy lepszy wygląd?
- Kije, treningi, adrenalina mnie porwały. Owszem, ma to też ciemną stronę: wada serca, która niejako zmusiła mnie do zrzucenia kilogramów, jednocześnie stała się przeszkodą w tym działaniu. Ale ja z natury jestem uparta i nie poddaję się ani szybko ani tym bardziej bez walki. Walki, w której od samego początku wspierają mnie moi najbliżsi i mój mistrz - Michał Zarębski z Fundacji Jest Lepiej. Bez nich nie udałoby się ani zrzucić kilogramów, ani wytrwać ani zostać ultra maratończykiem.
Ty już nie masz tego problemu. Ale może znasz jakieś rady, masz gotowe rozwiązania, jak osoby otyłe mogą radzić sobie z hejtem, poczuciem niższej wartości, niezrozumieniem otoczenia?
- Tu nie odpowiem bo nadal się z tym mierzę, walczę i też chciałabym znaleźć na to sposób. Chciałabym swoją osobą pokazać, iż wszystko jest możliwe, trzeba tylko chcieć. Reszta to tylko wymówki. To w sobie musimy znaleźć motywację, nie czekać na poniedziałek, na wiosnę, nie oglądać się na innych! Sukces nie jest dziełem przypadku, jest dziełem ciężkiej pracy! Nikt tego za nas nie zrobi! To nie efekt magicznej sztuczki, tabletki czy różdżki, tylko pracy nad sobą, niejednokrotnie przez ból, pot i łzy, z zaciśniętymi zębami, ale i pasją do tego, co się robi.
Gratuluję Tobie Marto i życzę byś zarażała swoją pozytywną energią innych, którzy chcą poradzić sobie z otyłością. A teraz kończymy rozmowę, bo patrząc na twój sukces z niekrytą zazdrością biegnę na długi spacer z psami.
- Dziękuję i trzymam kciuki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze