Andrzej Kos już 16 lat jest sołtysem Kadłuba. Przyznaje, że w wiosce niczego nie brakuje, a jedyną bolączką pozostaje stan chodnika przy drodze krajowej. Zarówno gospodarz, jak i mieszkańcy wyczekują jego remontu. Dla Kosa sołtysowanie to przyjemność, całkowicie zaangażował się w sprawy społeczne. Zawsze może też liczyć na pomoc swojej prywatnej sekretarki.
Sołtysem Kadłuba został w 2006 roku.
- Poszedłem na zebranie wiejskie, zawsze chodziłem, bo człowieka interesowało, co tam na wsi się dzieje, tym bardziej, że sami swoi ludzie – opowiada Andrzej Kos.
- Kończyła się kadencja poprzedniego sołtysa i ktoś tam wysunął moją kandydaturę. Zgodziłem się startować i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że zostałem sołtysem. Przychodzę do domu i żona się pyta, co już po zebraniu, to odpowiadam, że tak i za chwilę powiedziałem o wyborach. Żona się zdziwiła, bo gdybym szedł z zamiarem, że będę kandydował, to co innego.
Przyznaje, że dotychczasowe kadencje bardzo szybko minęły. Zawsze powtarza, że Kadłub to wieś na samym końcu, gminy, powiatu i województwa.
- Największym naszym problem jest droga krajowa, bo gdyby to była powiatowa albo gminna to problem już dawno byłby rozwiązany. Decyzje nie zapadają w Wieluniu, z kierownikiem oddziału, czy szefową odcinka co się da, to załatwimy, ale o większych inwestycjach oni nie decydują – przyznaje sołtys.
- Chodnik we wsi po prawej stronie był robiony, kiedy chodziłem do szóstej klasy szkoły podstawowej, a dzisiaj mam 68 lat. Żartuję, czy konserwator zabytków się nie zainteresuje tym chodnikiem. Dużym osiągnięciem był chodnik z płytek po lewej stronie, ułożony przez całą wieś.
- Ta droga nie posiada też odwodnienia, to po dużym deszczu (Kadłub dzieli się na tzw. górkę i dołek) są całe fontanny wody. Tylko na środku wsi woda wpływa do rowu i obok nas jest kanał, a tak to płynie poboczem. Obym jeszcze doczekał modernizacji tej drogi, to byłbym usatysfakcjonowany, a ponoć projekt ma być na drugi rok robiony – dodaje.
Za kadencji Kosa powstał kompleks rekreacyjny za remizą. Znajdują się tam boisko do piłki nożnej, siłownia napowietrzna, wiata do grillowania, plac zabaw (urządzenia już były całkowicie wymieniane), kort do tenisa. Miejsce to jest monitorowane, by w razie jakichś zniszczeń łatwiej wskazać ich sprawcę.
- Dwa lata z rzędu trzy czwarte funduszu sołeckiego zainwestowaliśmy w centralne ogrzewanie do remizy, w jednym roku 26 tys. zł, a w drugim 21 tys. zł. Moja współpraca ze strażakami układa się dobrze – mówi Kos.
- Nie narzekam na współpracę z gminą. Dwa, trzy razy w tygodniu jestem w urzędzie, nie przychodzę i się nie wykłócam, bo nic by to nie dało. Mam wspaniałą radę sołecką. Ludzie, którzy są ze mną w radzie to społecznicy z prawdziwego zdarzenia. Ten sam skład jest drugą kadencje z rzędu, kiedy się do nich zwrócę o pomoc, nigdy nie powiedzą ,,nie”. Na ul. Lipowej, na osiedlu za kościołem, ludzie tam mało chodzą i taki kawałek chodnika bardzo zarósł. Poprosiłem kolegę z rady sołeckiej, opryskał i jest zrobione.
Gospodarz Kadłuba cieszy się, że wioska się rozbudowuje. Za kościołem powstało osiedle, a wcześniej były tam pola. W tym roku do użytku oddano ul. Piękną.
- Jak była polna, to zarzucali, że wiedziałem, jak ją nazwać. Mówiłem ona dopiero będzie piękna. Kiedy zrobili tą drogę, spotkał mnie znajomy i mówi, że zrobili taką ładną drogę i pytał, czy ma jakąś nazwę. Jak powiedziałem, że Piękna, to stwierdził, że wiedziałem jak nazwać – śmieje się sołtys.
- Na ul. Lipowej też jest ładnie, wyłożona kostka, nowe oświetlenie, już ledowe. Ulica Rajska, prowadząca na cmentarz, wysadzona jest lipami, które wymagają konserwacji. Co dwa lata trzeba przycinać suche konary. W tym roku mamy przeznaczone w funduszu sołeckim 6 tys. zł na utrzymanie pasów zieleni.
Andrzej Kos stwierdza, że sołtysowanie weszło mu już w krew.
- Jakby mi tak jutro powiedzieli, że nagle przestań być sołtysem, to nie wiem jakbym się zachował. Oprócz tego, że jest to pewien obowiązek, bo np. trzy razy w tygodniu do gminy jadę, ale tak wejdzie w krew, że potem czegoś będzie brakować. Dla mnie to nie jest ciężar, ja to lubię i sprawia mi to przyjemność, tym bardziej jak coś wyjdzie i widzę zadowolonych ludzi. Z drugiej strony nie ma ludzi niezastąpionych i ze sceny lepiej zejść samemu niż być wyrzuconym – podkreśla.
Potwierdzeniem zaangażowania sołtysa w sprawy społeczne jest fakt, że codziennie robi tzw. objazd wioski.
- Przychodzi wieczór, zanim wstawię auto do garażu, to wsiadam w samochód i jadę po całej wsi. Ludzi już to nie dziwi, a jakby mnie nie było dwa dni, to pytają czemu sołtys nie jeździ. Mam okazję wówczas porozmawiać z mieszkańcami, zobaczyć jakieś usterki, np. lampa się spali i zgłosić dany problem – wyznaje.
- Sołtys musi być jak izraelski Mosad, musi wiedzieć o wszystkim, a żeby wiedzieć musi jeździć po wsi i rozmawiać z ludźmi, a mnie to sprawia przyjemność i jestem na bieżąco ze sprawami społecznymi.
- Sołtys przede wszystkim musi się interesować, na bieżąco żyć życiem wsi, kontakt z ludźmi musi mieć dobry, rzetelny i musi to lubić. Wiadomo, że nie zawsze będą bić brawo, to jest normalne, człowiek nie chce wspominać o tych złych rzeczach, przeszło i wszystko wróciło do normy. Sołtys powinien być społecznikiem, który kładzie się wieczorem i myśli o wsi, wstaje rano i myśli dalej. Powinien kochać, to co się robi. Jak wieczorem nie przejadę się po wsi, to mi coś nie pasuje – zaznacza gospodarz Kadłuba.
W Kadłubie Kosy mieszkają ponad 150 lat, ale Andrzej jest pierwszym sołtysem w rodzinie. Duże wsparcie w pełnieniu tej funkcji ma w żonie, której dziadek (po wojnie) i brat byli sołtysami.
- Żona prowadzi wszystkie te sprawy, przyjmuje podatki regularnie od lat, dlatego nazywam ją sekretarką. Byłoby zdziwienie, jakby ludzie przyszli i ja bym tu siedział zamiast niej. W pełni jestem zadowolony z jej pracy i nie myślę jej zwolnić – podsumowuje Andrzej Kos, który też pomaga żonie w pracy.
- Nie wyobrażam sobie jechać na urlop, zostawić na dwa tygodnie Kadłub. Czuję się tutaj najlepiej, wśród swoich ludzi. Wszystkich znam, ze wszystkimi można porozmawiać i nigdzie mnie nie ciągnie.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze