Reklama

Tragiczny początek wakacji nad wodą. Już 10 ofiar utonięć

Każdego lata polskie rzeki, jeziora i zbiorniki wodne zbierają tragiczne żniwo. W pierwszym tygodniu lipca utonęło już dziesięć osób – w tym dzieci. Wciąż zapominamy, że woda nie wybacza błędów, a tonięcie najczęściej przebiega w ciszy, bez krzyku i bez ostrzeżenia. Kilkanaście lat temu całą Polską wstrząsnęła tragedia w Trębaczewie, gdzie w nurtach Warty życie straciło czworo rodzeństwa. Powracają pytania: jak zapobiegać takim dramatom i kto odpowiada za bezpieczeństwo nad wodą?

Czarne statystyki pierwszego weekendu lipca

Zgodnie z danymi statystycznymi polskiej policji podczas pierwszego weekendu lipca utonęło aż dziesięć osób. Wśród nich była 12-letnia dziewczynka. Z dnia na dzień liczba ofiar wciąż rosła.

4 lipca – Kaszuby: pierwszy dramat

W piątek, 4 lipca, z rzeki Radunia w Goręczynie (woj. pomorskie) strażacy wyłowili ciało 57-letniego mężczyzny. Zwłoki znaleziono w pobliżu przystani kajakowej. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich w śmierci mężczyzny.

5 lipca – czarna sobota w lubuskim

Rzepin: dramat 12-latki

O godz. 18:16 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o zaginięciu dziewczynki nad jeziorem Długie w Rzepinie. Kąpielisko o tej porze już nie było strzeżone. Na miejscu pojawiły się liczne jednostki straży pożarnej, karetki pogotowia, grupa nurków z Międzyrzecza oraz dron podwodny. Wezwano też Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.

Reklama

Po wydobyciu dziecka z wody rozpoczęto reanimację, trwającą blisko godzinę. Niestety, życia dziewczynki nie udało się uratować. Okoliczności tragedii bada prokuratura – według wstępnych ustaleń dziecko było pod opieką trzeźwego dorosłego.

Gmina Rzepin ogłosiła żałobę i przerwała trwające „Dni Puszczy Rzepińskiej”.

Mostki i Gryżyce: kolejne ofiary

Wcześniej tego samego dnia, nad jeziorem Niesłysz w Mostkach utonął 39-letni mężczyzna. Świadkowie widzieli, jak wszedł do wody i nie wypłynął. Mężczyznę wydobyli nurkowie. Reanimacja i walka o jego życie trwała niemal godzinę. Niestety, człowiek zmarł.

Reklama

Do kolejnego utonięcia doszło w Gryżycach. Szczegóły nie zostały jeszcze ujawnione.

6 lipca – niedziela pełna tragedii

W niedzielę liczba ofiar gwałtownie wzrosła. W wodzie straciło życie sześć osób. Dwie z nich również w województwie lubuskim.

Szklarka Radnicka (pow. krośnieński)

Po południu służby otrzymały zgłoszenie o mężczyźnie, który zniknął pod powierzchnią jeziora Słodkiego. Gdy nurkowie wydobyli mężczyznę z wody, lekarz stwierdził zgon.

Zabór: kąpiel zakończona śmiercią

Około godziny 17:30 w kąpielisku Wapnianki utonął ok. 40-letni mężczyzna. Na miejsce wysłano 9 zastępów straży pożarnej, policję, pogotowie oraz nurków. Pomimo intensywnej reanimacji, życia mężczyzny nie udało się uratować. To była piąta ofiara tragicznego weekendu w lubuskim.

Reklama

Bieruń (woj. śląskie): ofiara zbiornika Łysina

O godz. 18:11 zgłoszono zaginięcie młodego mężczyzny podczas kąpieli w zbiorniku wodnym Łysina. Pływający na niestrzeżonym terenie 19-latek nagle zniknął pod wodą. Do akcji ratunkowej zaangażowano grupę nurków z Bytomia, LPR i WOPR. Ciało odnaleziono dopiero około godziny 21:00.

Trębaczew: tragedia sprzed lat, która wciąż boli

W obliczu ostatnich wydarzeń przypomina się dramat z 6 sierpnia 2013 roku, który wstrząsnął całą Polską. W Trębaczewie w nurtach Warty utonęło czworo rodzeństwa: 7-letnia Hania, 11-letnia Kasia, 14-letni Mieczysław i 15-letni Andrzej.

Reklama

Ciała trójki dzieci wyłowiono z rzeki tego samego dnia. Najstarszego chłopca odnaleziono dopiero po kilku dniach intensywnych poszukiwań. Matka dzieci i asystentka rodziny usłyszały zarzuty niedopełnienia obowiązków. Zostały skazane przez sąd.

Burmistrz Działoszyna ogłosił dwudniową żałobę w gminie. Pogrzeb dzieci zgromadził setki osób, które nie potrafiły pogodzić się z tą niewyobrażalną stratą.

Apel służb: nie ignorujmy zasad bezpieczeństwa

Fala utonięć z początku lipca to dramatyczny sygnał. Służby ratownicze i policja apelują:

Korzystajmy tylko ze strzeżonych kąpielisk i słuchajmy ratowników.

Reklama

Nie spożywajmy alkoholu nad wodą.

Pilnujmy dzieci – nawet na oczach ratowników.

Wchodźmy do wody stopniowo, aby uniknąć szoku termicznego.

Unikajmy kąpieli w dzikich, niesprawdzonych miejscach.

Nigdy nie skaczmy „na główkę” do nieznanej wody.

Nie przeceniajmy własnych umiejętności i możliwości pływackich.

Tonie się w ciszy. Wbrew filmowym wyobrażeniom, topiący się człowiek zazwyczaj nie woła o pomoc, nie macha rękami, nie wzywa ratunku. Walczy o każdy oddech, często zaledwie kilka metrów od brzegu, niezauważony przez nikogo.

Reklama

Woda potrafi być zdradliwa – nie wybacza błędów ani brawury.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości