Reklama

Tworzą dawną kuźnię

W budynku mokrskiego dworu trwają końcowe prace nad przygotowaniem pomieszczenia, w którym odtworzona zostanie tradycyjna, stara kuźnia. Przedsięwzięciu temu patronuje Klub Pasjonatów Historii Wsi Mokrsko.

Kuźnia powstanie w pomieszczeniu gospodarczym znajdującym się w bocznej części dworu. Prawdopodobnie była tu kiedyś powozownia.
Prace adaptacyjne rozpoczęły się w lutym. W ich ramach zrobiono nowy sufit, przez co pomieszczenie zostało znacznie obniżone i teraz ma wysokość około 3,6 m.

- Musiało tak być zrobione, aby uniknąć jakiegokolwiek kontaktu drewnianej konstrukcji dachowej z ogniem, który będzie rozpalany w kuźni – tłumaczy Rajmund Kieler, prezes tego Klubu.
- Wymagają tego przepisy. Nowy sufit wykonany jest z ognioodpornych płyt gipsowych. Ponadto ze ścian skuto stare, odpadające tynki, wyrównano ubytki mające w niektórych miejscach nawet dwadzieścia centymetrów głębokości i położono nowy tynk cementowo – wapienny. Zrobiono też nową, betonową posadzkę.

Reklama

Przy okazji całkowicie odsłonięto dawne, zwieńczone łukiem wejście do pomieszczenia.  
W ubiegłym tygodniu zamontowano już tu nowe wrota zrobione na wzór starych, tradycyjnych zamknięć kuźni. Mają one kute zawiasy i zamykane są na skobel. Teraz pozostaje jeszcze pomalowanie ścian na biało, zbudowanie specjalnego pieca oraz zamontowanie miecha.  

- Piec zrobiony będzie z cegieł, które otrzymaliśmy na ten cel z naszej cegielni w Mokrsku  - zapowiada Rajmund Kieler.
- Zbuduje go murarz. Potem ustawimy miech kowalski typu gruszkowo – sercowego, czyli takie serce kuźni, które dostarczać będzie powietrze do pieca. Bez powietrza nie będzie ognia. Na pewno nie planujemy tu żadnych wentylatorów, ani silniczków, bo to ma być kuźnia tradycyjna.

Reklama

Kolejnym etapem będzie już wyposażanie kuźni w sprzęt kowalski. Jest on zgromadzony w izbie tradycji prowadzonej przez Klub Pasjonatów i w ogromnej większości pochodzi z kuźni Rajmunda Kielera, którą on sam niegdyś przejął od swojego dziadka.

- Z zawodu jestem kowalem, ale teraz, ze względu na zdrowie, przestałem zajmować się tym rzemiosłem – przyznaje prezes.
- Mam uprawnienia mistrza kowalskiego i będę mógł pokazać dzieciom, młodzieży i dorosłym, jak wygląda praca w kuźni – jak się rozpala ogień, jak się kuje. Część eksponatów, która tam się znajdzie, pochodzi od ludzi. Kiedy przychodzą oni do izby tradycji i widzą, co tam jest, mówią, że mają podobne rzeczy u siebie i pytają, czy mogą je do nas przynieść. Więc zamiast być wyrzucone, trafiają do nas, a my jak trzeba, to je podreperujemy i potem wystawiamy.

Reklama

Za tylną ścianą kuźni znajduje się jeszcze jedno pomieszczenie, którym na razie zawiaduje gmina, a wejście do niego jest zamurowane. Klub Pasjonatów chce w przyszłości utworzyć tam magazyn na różne drobne zabytki związane z kowalstwem.

- Będą to artefakty, które trzeba będzie oczyścić, odnowić, pomalować zanim zostaną wystawione do oglądania – wyjaśnia prezes Kieler.
- Nie wiemy jednak, czy gmina da nam to pomieszczenie i kiedy.

Klub Pasjonatów i jego prezes mają wobec kuźni szerokie plany. Chcieliby, aby ruszyła ona jeszcze w tym roku, kiedy obchodzona jest setna rocznica budowy dworku. Będzie to jednak trudne. Bardziej prawdopodobny jest rok przyszły, kiedy wieś obchodzić będzie swoje 750-lecie.

Reklama

- Za kilka miesięcy, w październiku, wspólnie z Klubem Historyczno - Regionalnym „Gloria Victis” z Czastar, chcemy zrobić inscenizację bitwy, która miała miejsce w okresie powstania styczniowego, pomiędzy Słupskiem, a Mokrskiem – relacjonuje nasz rozmówca.
- W kuźni chcielibyśmy odtworzyć kucie kos, tak jak to odbywało się w tamtym powstaniu. Czy to się uda? Zobaczymy.

Po uruchomieniu kuźni, planuje się w niej organizowanie pokazów dla odwiedzających turystów, a również warsztatów, których celem byłoby zapoznanie młodych ludzi ze sztuką kowalską i zachęcenie ich do jej uprawiania.

Reklama

- Gdyby dzięki temu, kowalskiego fachu nauczyła się choć jedna osoba, bardzo bym się cieszył – mówi podekscytowany nasz mistrz.
- Wtedy mógłbym jej przekazać tę symboliczną pałeczkę. Ale to bardzo trudny i ciężki zawód, i trzeba się w nim zakochać, by go uprawiać. Marzy mi się również, żeby na 750-lecie naszej wsi, odbył się tutaj ogólnopolski turniej kowali. Żeby przyjechali tu ze swoim sprzętem, swoimi kuźniami przenośnymi i w naszym parku zaprezentowali swoje umiejętności. A w przyszłości takie zloty kowali może staną się u nas tradycją. Ale wiele zależy tutaj od zgody gminy, która jest właścicielem parku i dworku, a nam tylko je udostępnia.

Organizatorzy kuźni myślą również o tym, aby wykonywać w niej różne pamiątki dla odwiedzających Mokrsko turystów.

Reklama

Pan Rajmund ma jeszcze jedno marzenie. Chciałby opracować historię kowalstwa na ziemi wieluńskiej.

- Żeby ludziom pokazać, jak wyglądały te stare kuźnie, gdzie się znajdowały, ilu było kowali i co robili – wylicza.
- Niektórzy z nich zajmowali się różnymi rzeczami, inni specjalizowali się tylko w jednej, na przykład okuwali wozy albo kuli krzyże umieszczane przy drodze lub na cmentarzach. Jeden z takich krzyży znajduje się przy cegielni w Mokrsku. Wykonany on został przez mojego dziadka i pana Ligenzę. W czasie wojny prawdopodobnie był on schowany, a potem znów ustawiony. Takich krzyży dziś już nikt nie robi. Szkoda.

Reklama

Ela Wodecka
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości