Reklama

Wędkarski Puchar Burmistrza Miasta i Gminy Działoszyn

W ostatnie sobotnie popołudnie września na wałach starorzecza Warty w Działoszynie zasiadło 32 wędkarzy. Rozpoczęła się jedna z najważniejszych imprez sportowych w kalendarzu działoszyńskiego Koła Wędkarskiego. I chociaż towarzyskie zawody o Puchar Burmistrza Miasta i Gminy Działoszyn zdominowały malutkie jazgarze, to byli i tacy szczęśliwcy, którzy wyciągnęli leszcza, okonia czy karasia.

Chłodna noc z 26 na 27 września dała się we znaki rybom, które ewidentnie współpracować z wędkarzami nie zamierzały. Oziębła postawa ryb nie zraziła jednak zawodników – przystąpili do rywalizacji z zapałem, a dobre humory dopisywały, mimo że niektóre siatki świeciły pustkami.

- Kiepsko dzisiaj. Pogoda w miarę, ale nocka była zimna i ryby coś nie mogą się zaaklimatyzować  - rozkłada ręce Michał Trzeciakiewicz z Działoszyna.

- Zawzięły się i w ogóle nie biorą. Nie mam pojęcia o co im chodzi - dodaje Adam Kopera.

Reklama

- Myślałem, że coś połowimy, a tu się okazuje, że miejscówka jest taka fajna, że nawet ryby o niej nie wiedzą – śmieje się Łukasz Woszczak z Łasku.

- Same maleństwa mam. I zaledwie pięć sztuk. W ogóle nie ma brań. Przez półtorej godziny kompletnie nic – dodaje Stanisław Banaszak z Trębaczewa.

- Nie mam pojęcia co to się dzieje dzisiaj. Chociaż niektórzy koledzy znaleźli sposób, żeby wyciągnąć coś ciekawego. Moja taktyka dzisiaj się nie sprawdziła. To nie mój dzień – mimo wszystko z uśmiechem mówi Kacper Siwiec.

Reklama

- Jak pani chce zobaczyć dzisiaj jakąś rybę, to musi pani iść dalej. Tam się zdarzają porządne, a tutaj to takie rybopodobne coś – wesoło oznajmia reporterce portalu kulisy.net Adam z okolic Konopnicy, a ktoś inny proponuje, żeby najmłodszego do sklepu po ryby wysłać.

Waldemar Kędzior z Załęcza zdobył puchar w ubiegłym roku. Teraz złowił kilka leszczyków i jak twierdzi – nie ma szans obronić tytułu.

- Czarno to widzę. Na początku jeszcze było jako - tako, ale teraz już jest całkiem do niczego.

Siatka Sławomira Jakubowskiego z Chechła I wyróżnia się obfitością na tle innych. Koledzy przypuszczają, że to z powodu dozwolonego dopingu – towarzystwa pięknej pani.

Reklama

- Dzisiaj jest raczej trudne łowienie. Kilka rybek – zastój. Znowu kilka i stop. Parę jednak jest – opowiada Sławomir Jakubowski, wyciągając właśnie leszcza.

- To raczej leszczyk. Do leszcza to mu jeszcze kilograma brakuje – z uśmiechem precyzuje wędkarz.

Jakby nie było, po czterech godzinach łowienie dobiegło końca i komisja sędziowska przystąpiła do ważenia oraz rozstrzygnięcia zawodów. Nagrodzono po cztery pierwsze miejsca w dwóch kategoriach – spławik i feeder. Laureaci to:

Spławik:

 1. Sławomir Jakubowski – 6.050

Reklama

 2. Adam Kopera – 3.010

 3. Waldemar Kędzior – 2.950

 4. Łukasz Ślifirski – 2.840

Feeder:

1. Sylwester Salamon - 3.010

2. Andrzej Piekara - 2.910

3. Franek Przybyłek - 2.460

4. Ireneusz Fedorów - 1.580

Puchary wręczył burmistrz Działoszyna Rafał Drab, gratulując wędkarzom determinacji i doświadczenia, które mimo słabych brań przełożyło się na całkiem przyzwoite wyniki.

Tego dnia jednak to nie wyniki były najważniejsze. Mimo dość trudnej sportowej rywalizacji wędkarze zachowali uśmiech i dystans do siebie. I trudno nie zgodzić się z patronem imprezy burmistrzem Rafałem Drabem, mówiącym:

Reklama

- Najważniejsza jest dobra zabawa i fakt, że możemy się spotkać, porozmawiać i fajnie spędzić czas.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości