Tylko częściowo potwierdziły się zarzuty jednego z wieluńskich aktywistów wobec Tomasza Akulicza, przewodniczącego rady miejskiej. W myjni, prowadzonej przez Akulicza właśnie zakończyła się kontrola Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. Właściciel myjni został poinstruowany w kwestii konieczności podpisania umowy.
Jak wspominaliśmy na naszych łamach, jeden z mieszkańców Wielunia wskazywał, że przewodniczący rady miejskiej, Tomasz Akulicz, może prowadzić swój biznes czyli myjnię ręczną, z naruszeniem przepisów o ochronie środowiska. Na dowód pokazywał dokumenty z których wynikało, że Akulicz nie ma podpisanej umowy z Przedsiębiorstwem Komunalnym na wywóz odpadów, nie ma umowy na odbiór ścieków przemysłowych, w wątpliwość podawał również wyposażenie myjni w separatory cząstek ropopochodnych.
W kwietniu do P.P.H.U. "KRISS" TOMASZ AKULICZ wkroczyli inspektorzy WIOŚ-u.
- Kontrola już się zakończył to była kwestia interwencji – relacjonuje Jacek Cichecki Kierownik Działu Inspekcji WIOŚ w Łodzi, inspektorat w Sieradzu.
- Inspektorzy tam pojechali, oczywiście, jeśli chodzi o kontrolę interwencyjną, bez wcześniejszego zawiadomienia, czyli nie informowali prowadzącego działalność o tej kontroli. Sprawa dotyczyła gospodarowania odpadami i gospodarki wodno-ściekowej.
Cichecki zaznacza, że jeśli chodzi o gospodarowanie odpadami, to nie dostrzeżono żadnych naruszeń.
- Jeśli chodzi o gospodarkę wodno-ściekową to ustaliliśmy, że właściciel prowadząc myjnię samochodową odprowadza ścieki przez nowy separator do kanalizacji. Dalej te ścieki są kierowane do kanalizacji miejskiej. Tutaj zgodnie z rozporządzeniem o zbiorowym zapatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, ciąży na przedsiębiorcy obowiązek podpisania umowy z przedsiębiorstwem wodno-kanalizacyjnym, w przypadku Wielunia to Przedsiębiorstwo Komunalne. W tej umowie powinny być określone warunki odprowadzania ścieków ilościowe i jakościowe. To jest taka nasza uwaga, bo z tej kontroli został zrobiony instruktaż w czasie kontroli. Ten obowiązek ciąży i na przedsiębiorstwie i na prowadzącym działalność, bo przedsiębiorstwo też powinno wiedzieć kto i jakie ścieki do nich odprowadza. Tak jak powinien pan wiedzieć, że taką umowę musi mieć podpisaną – zaznacza kierownik Cichecki.
Dopiero po określeniu w umowie rodzaju ścieków, będzie wiadomo czy jest potrzebne pozwolenie na odprowadzanie wód.
- My jako inspektorat pozwoleń nie wydajemy wiec tę sprawę przekażemy do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Taka będzie informacja po kontroli o nas po kontroli w tej sprawie – kwituje Jacek Cichecki.
Przewodniczącemu nie grożą żadne konsekwencje.
- To jest kwestia tej umowy, która nie jest podpisana a powinna być- mówi dyrektor z sieradzkiego WIOŚ-u.
- Żadnych naruszeń nie stwierdzono. Gdyby się okazało, że potrzebne jest pozwolenie wodno-prawne, to pozwolenie należy uzyskać, a umowę to już gestor sieci kanalizacyjnej powinien pilnować, żeby takie umowy były podpisywane z prowadzącym działalność.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze