Reklama

Dobrodzieje zwierzęcego inwentarza

Na świecie istnieją ludzie, którym los braci mniejszych nie jest obojętny. Taką osobą jest Małgorzata Zadworny, która wraz z mężem Damianem prowadzi gospodarstwo pod nazwą „Konie w Kamionie”. Mieszkają wraz z trojgiem swoich dzieci oraz zwierzęcym inwentarzem, w którego skład wchodzą koty, psy, konie, kury oraz jaszczurka.

W Kamionie mieści się gospodarstwo, w którym azyl znajdują najbardziej potrzebujące zwierzęta. Miejsce to jest pełne miłości i chęci niesienia pomocy czworonogom, które dostały od ludzi „wilczy bilet”. Mówi się, że człowieka poznaje się po tym, jak traktuje zwierzęta. Czasem zwierzę nudzi się człowiekowi bądź nie spełnia jego oczekiwań, co jest już prostą drogą do bezdomności.

Małgorzata i Damian Zadworni na co dzień zajmują się swoim bio-gospodarstwem, choć ona z wykształcenia jest trychologiem i prowadzi również swoją firmę w Koszalinie.

Reklama

Poza zwierzętami Zadwornych, mieszkają u nich tymczasowo czworonogi nie posiadające właściciela. Małżeństwo opiekuje się porzuconymi psami i kotami, leczy je, znajduje nowe domy, a także stara się zmienić podejście innych ludzi do bezdomności. Jak to się zaczęło?

- Pomagam zwierzętom odkąd skończyłam siedem lat – opowiada Małgorzata.

- Pamiętam, jak na osiedlu, na którym mieszkała moja babcia było wiele bezdomnych kotów. Ludzie je przeganiali, a mi było ich żal, dlatego babcia udostępniła mi piwnicę, w której mogłam na tamten czas stworzyć im miejsce schronienia.

Reklama

Sprzedawała makulaturę i butelki, by mieć pieniądze na jedzenie dla tych kociaków. Gdy była nieco starsza, została wolontariuszką w schronisku. Gdy znalazła psa czy kota na ulicy, zabierała go do weterynarza. Wtedy też były takie czasy, że gdy doktor widział dzieciaka przychodzącego po pomoc, to często nie brał nawet złotówki.

Miłość i pasja do zwierząt połączyła małżeństwo. Wspólnie szukali miejsca, w którym mogliby zamieszkać i stworzyć azyl dla pokrzywdzonych czworonogów. Zaczęło się od koni skazanych na rzeź.

Reklama

- Naszym pierwszym koniem jest śląska klacz Atacama – mówi Małgorzata.

-  Kupiliśmy ją, bo była bardzo agresywna dla ludzi i mając taki charakter, bardzo poważnie zagrażała jej rzeźnia. Obecnie jest naszym najbezpieczniejszym koniem. Może do niej podejść każde dziecko i jestem przekonana, że nie zrobi mu krzywdy – opowiada.

Z czasem przybywało do nich coraz więcej zwierząt. Aktualnie jest u nich kilka kotów, które ciężko dokładnie policzyć, pięć koni, jaszczurka bez ogonka i palców oraz siedem psów, z czego cztery są na „tymczasie”.

Reklama

Przez dom Zadwornych przewinęło się już wiele zwierząt, które trafiają do nich czasami w ciężkim stanie zdrowia i z różnymi problemami behawioralnymi. Leczą je, sterylizują i znajdują im odpowiedzialne, kochające rodziny.

- Obecnie pod naszą opieką znajduje się psie rodzeństwo, które bardzo długo odławialiśmy. W końcu się udało, pieski przyjechały do nas, są już też po zabiegu kastracji i rozglądają się za nowym domem – mówi miłośniczka zwierząt.

- Trzecim psem, który szuka swojej nowej rodziny jest młoda suczka owczarka niemieckiego. Znaleziono ją błąkającą się po wsi, więc zaczęliśmy szukać właściciela. Odnalazł się, ale okazał się być osobą schorowaną, w związku z czym poprosił, abyśmy znaleźli suni nowy dom. Jest jeszcze mały piesek w typie shih-tzu – relacjonuje.

Reklama

Bezdomność zwierząt na terenie powiatu wieluńskiego jest bardzo duża. Wynika to głównie z tego, że ludzie nie chcą kastrować i sterylizować czworonogów, ponieważ panuje powszechne przekonanie, że taka ingerencja może być krzywdząca. Jest to jednak mit, bowiem zabieg kastracji zarówno u samic jak i u samców jest nie tylko skutecznym sposobem na brak młodych, ale także chroni przed takimi chorobami jak ropomacicze czy rak narządów układu rozrodczego.

- W okolicznych gminach brakuje edukacji na ten temat. Ludzie czasami są nawet chętni na przeprowadzenie kastracji u swoich zwierzaków, ale często nie mają na to środków. Warto wtedy zapytać w swojej gminie, czy jest może przeznaczony budżet, z którego można skorzystać – podpowiada Małgorzata.

Reklama

Właścicielka domu tymczasowego podkreśla, że jeśli ktoś bardzo nie chce sterylizować suki, to można podać jej tabletki lub zastrzyki antykoncepcyjne i już problem z szukaniem domu dla szczeniaków mamy z głowy.

- Jeśli suka już jest w ciąży, a chcemy ją wysterylizować, to też jest taka możliwość – zaznacza Małgorzata.

-  Wtedy przeprowadza się kastrację aborcyjną. A jeśli szczenięta czy kocięta zdążą przyjść na świat, to taki ślepy miot można uśpić u weterynarza i dalej będzie to bardziej humanitarne niż topienie czy zakopywanie żywcem – kontynuuje.

Reklama

Zadworni w większości przypadków koszty leczenia i utrzymania zwierząt pokrywają z własnej kieszeni. Na Facebook’u prowadzą osobną stronę, gdzie sprzedawane są różne fanty. Dzięki temu część pieniędzy pozyskują od darczyńców. Zorganizowano też dla nich dużą zbiórkę karmy i artykułów dla zwierząt. Inicjatorami akcji była siłownia „BodyArt” oraz studio „Picasso Tatuażu”. Poprzednio podobną zbiórkę zorganizowało również studio piercingu "Prezycja".

- Największą pomocą byłaby jednak możliwość wyprowadzenia psów na spacer przez ludzi o dobrym sercu – kończy Małgorzata.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/01/2025 22:25
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ewa - niezalogowany 2025-01-14 15:31:12

    Małgosia i jej mąż Damian to duet o ogromnych sercach ❤️???? Miałam przyjemność współpracować z nimi przy bazarku dla bezdomniaków, który wciąż razem prowadzimy, by pomagać tym, którzy najbardziej tego potrzebują. Jestem dumna, że mogę wspierać tak wspaniałych ludzi i działać z nimi na rzecz zwierzaków ???????? Razem naprawdę możemy zmieniać świat na lepsze! ❤️????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości