- Jestem zadowolony. Sąsiedzi są zadowoleni. Wspaniałą nam wójt drogę zapewnił. Tyle, że zaraz, k…., chleb nam będą samolotem zrzucać, bo przecież dojechać nigdzie nie możemy! – rozpoczyna barwną opowieść o grząskim błocie zamiast drogi Jacek Gandziarski, mieszkaniec gminy Skomlin. O drogę i bezpieczny dojazd do własnych domów mieszkańcy Zadola i Wróblewa w gminie Skomlin walczą, rzec można, od zarania dziejów. Od samego początku, gdy zaczęli tu żyć i pracować. Dziesiątki zebrań z wójtem, setki telefonów i rozmów, prośby, żądania, interwencje… Wszystko jak krew w piach, a raczej w błotniste bagno, tylko zza biurka uznawane za drogę dojazdową do posesji. A wystarczyło jedno spotkanie mieszkańców z reporterami „Kulis…” i niemożliwe stało się rzeczywistością. Droga łącząca Bojanów z Wróblewem przez Zadole zaczęła nabierać realnych kształtów.
Dla kilkunastu rodzin w gminie Skomlin wyprawa z i do domu to istna droga przez mękę. Od blisko 20 lat zabiegają o drogę dojazdową do swoich posesji. I nie chodzi już nawet o budowę „autostrady”. Wystarczyłoby zadbanie o porządne utwardzenie i choćby szutrową nawierzchnię. Jednak przez dwie dekady prośby mieszkańców były jak rzucanie grochem o ścianę.
- Jak mamy tu żyć? Wyobraź pan sobie, że dziewczyna dziecko wiezie do szkoły, albo pogotowie do kogoś jedzie. I nie dojedzie, nie ma szans. Utknie i będzie sterczeć na środku drogi – denerwuje się Jacek Gandziarski, mieszkaniec Wróblewa.
Mieszkający na uboczu ludzie korzystali wcześniej z dowozu chleba do domu. Warunki na drodze zmusiły jednak dostawcę do rezygnacji z tej usługi. Mieszkańcy muszą radzić sobie sami.
- Chyba amfibią po ten chleb będziemy musieli wyruszać – obraca w żart Jacek Gandziarski.
- To samo jest z kurierami. Odmawiają dojazdu i trudno im się dziwić. Ostatnio listonoszka się autem zakopała. Mówiła wójtowi: Jak ci ludzie mają tam żyć? A wójt jej na to, że nic nie poradzi – mówi Mateusz Światły.
- Jeszcze nas zasięgu pozbawcie, odetnijcie Internet, wodę, prąd i mamy XIX wiek – kwituje Jacek Gandziarski.
- Moje dziecko kończy osiem lat w tym roku, ale wymarzonego roweru chyba nie ujrzy. Bo po co? Tu się nie da rowerem jeździć – nie kryje rozgoryczenia Katarzyna Świtała, mieszkająca od ośmiu lat na Zadolu w gminie Skomlin.
Joanna Bąk nie kryje irytacji mówiąc, że cierpliwość ludziom z Zadola się skończyła i już nie mają nic do stracenia.
- Zapraszałam wójta, żeby sam się tędy przejechał, bo chyba nie ma świadomości o co go prosimy. Nie pracownicy, co z daleka popatrzą, ale sam wójt niech tu wjedzie na tę drogę, a właściwie to coś, a nie drogę. A on nas ciągle tylko zbywa, prawie 20 lat. Nie mamy już o czym rozmawiać.
- Wójt nie widzi problemu. On nie ma pieniędzy i już. Mamy sobie najpierw sami nazbierać połowę na drogę, to może resztę dołoży – mówi oburzona Katarzyna Świtała, mieszkanka Zadola.
Piotr Bąk prowadzi w pobliżu warsztat samochodowy. Dostawcy odmawiają dowozu części, bo nie mają jak dojechać do warsztatu. Z tego samego powodu ubywa klientów. Nawet najwytrwalsi się wykruszają. Mechanik opowiada reporterom portalu kulisy.net, że klienci jednak są.
- Wójt troskliwie zadbał, żeby mi klientów nie brakowało. I są. Bardzo często na zawieszeniach przyjeżdżają – mówi z przekąsem Piotr Bąk.
- Szkoda tylko, że już tak zabawnie nie jest, gdy musimy dziecko do szkoły dowieźć - dodaje
- Prowadzę działalność i podatki płacę kolosalne. Wszyscy płacimy, a jesteśmy traktowani w gminie jak obywatele drugiej kategorii – denerwuje się Piotr Bąk, przedsiębiorca z Zadola.
Tego samego zdania są inni zgromadzeni wokół bagna zwanego szumnie drogą. Są rozgoryczeni wspominając dziesiątki spotkań wiejskich w tej sprawie.
- Co zebranie, to wójt tylko obiecuje, że w ciągu dwóch lat zrobi, a to w ciągu trzech, dzisiaj moja żona u niego była to już nie trzech, a czterech. I tak w kółko. Tak samo było z wodociągiem – wspomina Piotr Bąk
- Przez tyle lat nas zwodził. Specjalnie przedłuża, bo kończy mu się kadencja. Odchodzi i cały ten syf zostawi komuś innemu – dodaje Joanna Bąk.
Oburzeni ludzie wspominają, że jakieś nieudolne próby walki z drogowym grzęzawiskiem były, ale zakończyły się fiaskiem, jeśli nie nawet pogorszeniem sytuacji.
- Owszem, poprzedni wójt wykorytował, kazał nawieźć gruzu, ubić i jako tako się trzymało. Dopóki nie zaczęli inni pracownicy przyjeżdżać i zamiast dosypywać do tego co jest, to wybierali. Jakby koparką się posługiwać nie umieli – opowiada Jacek Gandziarski.
- Ani nawet łopatą. Chce taki fachowiec dziurę zasypać, a sypie obok, łopatą przyklepuje i idzie dalej. Ludzie, co to ma być? – zachodzi w głowę.
Katarzyna Światła, mieszkanka Zadola, opowiada o wizycie w Urzędzie Gminy Skomlin i pokazaniu wójtowi Grzegorzowi Marasowi zdjęć z gruzowiska na drodze.
- Pan wójt oczy wywalił, że to tak wygląda i mówi, że on tego nie widział. To kto tam rządzi? Kto zlecił, żeby takie coś nam tutaj przywieźli? – pyta retorycznie Katarzyna Świtała, walcząca o drogę od ośmiu lat.
- Przez telefon dostałam od wójta informację, że on nigdy nic nie obiecywał i dla niego to koniec tematu jest.
Wójt gminy Skomlin Grzegorz Maras mówi, że droga jest obecnie w tak złym stanie, ponieważ była tam inwestycja PGE. Wójt zaznacza, że to bardzo ważna sprawa i chce, żeby wyraźnie wybrzmiało:
- My się nie czujemy odpowiedzialni za zniszczenie tej drogi. Droga została zniszczona podczas prac inwestycyjnych prowadzonych dla dobra tych mieszkańców.
Włodarz gminy Skomlin mówi, że mieszkańcy wielokrotnie zgłaszali spadki napięć i inne nieprawidłowości w funkcjonowaniu sieci energetycznej. W związku z tym gmina wystąpiła do PGE o wymianę transformatora na Bojanowie i połączenie linii z dwóch stron: od Bojanowa i od Wróblewa. I to zostało zrobione, stabilny prąd zabezpieczony. Są jednak skutki uboczne.
- Łączono linię energetyczną z Wróblewa z Bojanowem, żeby polepszyć dostawy energii do tych miejscowości. Ten odcinek drogi jest zniszczony właśnie przez PGE – akcentuje wójt Grzegorz Maras.
- Byłem w kontakcie z mieszkańcami przez cały czas. Odpowiadałem im także pisemnie. Zwróciłem się do firmy wykonującej prace inwestycyjne, że wybrali fatalny termin na tego rodzaju prace. W czasie mrozów. A później zawalali brudami rowy, które pokopali i zdarzyło się jak się zdarzyło. Byłem jednak w kontakcie z tą firmą. Firma chciała wrzucić w to błoto dobry materiał drogowy. Powiedziałem, żeby nie robiła tego, bo będzie jeszcze większy problem, straci pieniądze i stracimy dobry materiał. Wysłałem ich do firmy, która handluje materiałem drogowym.
- Granitowy materiał jest już kupiony przez firmę. Droga zostanie ponownie zrobiona. Najpierw będzie wykorytowana, później zostanie nawieziony materiał granitowy i utwardzony walcem – zapewnia szef gminy Skomlin.
Wójt Grzegorz Maras akcentuje, że gmina Skomlin złożyła sześć projektów na inwestycje drogowe, które czekają na dofinansowanie. Wśród nich jest odcinek o długości 1700 metrów drogi z Zadola do Bojanowa i 2 km od Wróblewa do Grobli Królewskiej.
- Wiem, zdaję sobie sprawę, że ludzie tam cierpią. I chociaż stamtąd idą w moją stronę obelgi, to ja ich rozumiem, ale proszę też o zrozumienie. Jestem tylko organem wykonawczym. Mam na tyle możliwości, na ile mi daje urząd marszałkowski i wojewoda. Musimy czekać na środki zewnętrzne. A ja muszę też szanować zdanie i decyzje radnych Rady Gminy – podkreśla wójt Grzegorz Maras.
Włodarz gminy Skomlin nie wyklucza, że gmina we własnym zakresie rozpocznie podbudowę drogi na Zadolu do nawierzchni asfaltowej.
- A co z bieżącym remontem tej drogi? Przecież ci ludzie muszą tam jakoś żyć… - dopytuje redaktor naczelny portalu kulisy.net Sławomir Rajch.
- Jutro już jadą na tę drogę i poprawiają ją. I będzie poprawiana jeszcze nie jeden raz – zapewnia wójt Maras dwa dni po interwencji reporterów „Kulis…” i publikacji filmu z Zadola i Wróblewa, który obejrzało już ponad 79 tysięcy osób.
P.S. Tuż przed wysłaniem gazety do druku, z redakcją ponownie skontaktowali się mieszkańcy Zadola i Wróblewa, akcentując, że naprawa, jaką zafundował im wójt jest: „śmiechu warta”.
- Sypnęli tylko w niektórych miejscach, jakimś gruzem ze szmatami, drutami i Bóg wie czym jeszcze. Kolejny raz zostaliśmy oszukani!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze