W sobotę, 18 czerwca, obok wieluńskiego Stadionu Miejskiego odbyła się kolejna edycja Kolor Festu. Zabawa polega na obrzucaniu się kolorowymi proszkami z mąki kukurydzianej, talku i barwnika. Na dobre rozgościła się w kalendarzu imprez w Wieluniu i nie tylko. Młodzież się cieszy, a producenci mieszanek zacierają ręce.
Moda na obsypywanie się różnobarwnymi proszkami przyszła… ze wschodu. Podczas hinduistycznego święta holi, obchodzonego na przełomie lutego i marca, wyznawcy tak właśnie świętują, ponadto wylewają na siebie kolorowe farby niczym podczas naszego rodzimego Śmigusa-Dyngusa. Do Europy i Ameryki Północnej zwyczaj przywędrował wraz z emigrantami. Festiwale kolorów, które w Polsce tak mocno się przyjęły nie mają nic wspólnego z żegnaniem zimy i witaniem wiosny. Raczej to okazja do nieskrępowanej, radosnej zabawy. Albo chwyt marketingowy, który trafił na podatny grunt. Powstał bowiem zupełnie nowy produkt. Festiwale bowiem nabijają mocno portfele organizatorom, którzy za mały woreczek kolorowego proszku kasują po kilkanaście zł.
W ubiegłym roku pomysł zorganizowania w Wieluniu festiwalu kolorów wzbudził wiele kontrowersji. Na ręce burmistrza miasta, Pawła Okrasy, trafiło nawet pismo sygnowane przez mieszkańców, związanych z Akcją Katolicką i Domowym Kościołem, w tym przez Annę Dziubę-Marzec i Tomasza Akulicza, miejskich radnych. Sygnatariusz żądali odwołania imprezy z powodu podbudowy teologicznej, bałwochwalczej, ich zdaniem, z punktu widzenia katolików. Podnosili, że obrzucanie się kolorowymi proszkami jest niezgodne z polską tradycją a poza tym może przyczynić się do podrażnienia oczu. Nadmienili, że impreza niesie zwiększone ryzyko dla kobiet i ma być okazją do ich molestowania.
Internet zagotował się od prześmiewczych komentarzy, o złośliwości pokuszono się nawet na oficjalnym profilu Łodzi. Ostatecznie burmistrz przypomniał, że obowiązuje rozdział kościoła od świeckich władz, a zabawa się odbyła.
Tym razem do podobnym protestów nie doszło, a młodzież, która tłumnie pojawiła się w Miejskim Lasku o zawirowaniach z ubiegłego roku nie miała pojęcia lub zwyczajnie nie pamiętała.
- Zabawa jest bardzo fajna, uważam że to jest impreza dla wszystkich i można się fajnie pobawić – podawała Cecylia Szczecina.
- Wyrzuty to najlepsza cześć, bo wtedy robi się kolorowo i wszyscy możemy się pobrudzić razem – uważa Iga Jasianek, która w podobnych imprezach brała udział już wcześniej.
Z kolei Klaudia Piśniak zaznaczała, że preferuje rozrywki innego rodzaju.
- Nie jestem fanem takich imprez, ale bawię się dobrze, koleżanki mnie namówiły, sądzę, że przy kolejnej okazji również będę uczestniczyć w festiwalu kolorów – mówi.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze