Reklama

Miała 10 lat, gdy bomby spadły na Wieluń. Odeszła Irena Kowalczyk, świadek pierwszych chwil wojny

Miała zaledwie 10 lat, kiedy nad ranem 1 września 1939 roku zobaczyła bomby spadające na Wieluń. Mieszkała z rodziną niedaleko szpitala, który stał się jednym z pierwszych celów. W wieku 97 lat zmarła Irena Kowalczyk. Tuż przed 87. rocznicą wybuchu II wojny światowej.

Irena Kowalczyk miała dziesięć lat, gdy 1 września 1939 roku bombardowano Wieluń. Mieszkała z rodzicami przy ulicy Szkolnej, niedaleko szpitala. Widziała pierwsze bomby i to, jak spadały na budynek. 

Jej rodzina od pierwszych chwil bombardowania zdecydowała się uciec. To pozwoliło im przetrwać. Wspomnienie tamtego dnia jednak zostało z nią na zawsze.

Przez kolejne dziesięciolecia była jednym z najważniejszych świadków bombardowania Wielunia. Kiedy historycy, dziennikarze czy pracownicy Muzeum Ziemi Wieluńskiej pytali ją o tamten dzień, wracała pamięcią do wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat.

Reklama

- Pani Irena Kowalczyk jest jedną z tych osób, która pozostawia w naszej pamięci bardzo wielką życzliwość i fachowe, rzeczywiste opisanie tamtego momentu i dramatycznego czasu, bombardowania Wielunia - mówi Jan Książek, dyrektor Muzeum Ziemi Wieluńskiej.

Jej relacje nie były dla niej jedynie opowieścią o historii. Za każdym razem, gdy mówiła o 1 września 1939 roku, wracały emocje.

- Za każdym razem przeżywała tę swoją opowieść. Była jednym z tych świadków, którzy proszeni przez nas, dla mediów, czasopism, stacji telewizyjnych czy radiowych, nie odmawiali udziału w spotkaniach - wspomina Jan Książek.

Reklama

Nie odmawiała również wtedy, gdy trzeba było pojechać gdzieś dalej, by opowiedzieć o Wieluniu i jego losie. W 2019 roku uczestniczyła w wyjeździe do Warszawy. Wtedy Muzeum Ziemi Wieluńskiej otwierało wystawę w galerii plenerowej Łazienek Królewskich. Później wystawa trafiła również do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.

Jej świadectwo zostało zachowane również na wystawie „Świadkowie mówią. 1 września 1939 roku”.

26 sierpnia Irena Kowalczyk zmarła. Miała 97 lat. Jej odejście nastąpiło zaledwie kilka dni przed kolejną rocznicą wybuchu wojny. W Wieluniu, gdzie każdego roku 1 września wraca pamięć o poranku 1939 roku, takich osób jest już coraz mniej.

Reklama

- Pozostała w naszej pamięci jako osoba ciepła. To kolejna ogromna strata. W ostatnich latach tych naszych drogich świadków odeszło już bardzo dużo. Pozostają już ci ostatni - stwierdza ze smutkiem dyrektor wieluńskiego muzeum.  

Dlatego każde spotkanie z nimi ma dziś szczególne znaczenie. Każda opowieść może być jedną z ostatnich.

- Dbamy o nich, o ich pamięć, o to, żeby mogli uczestniczyć w takich spotkaniach - mówi dyrektor Książek.

Najbliższe odbędzie się w poniedziałek, 31 sierpnia, o godz. 16 w sali Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Będzie to spotkanie ze świadkami wydarzeń z 1 września 1939 roku.

Reklama

Warto przyjść, posłuchać, zadać pytanie lub po prostu porozmawiać.

Bo kiedy odchodzą świadkowie, historia nie znika razem z nimi. Zostają wspomnienia, fotografie i nagrania. Irena Kowalczyk już nie opowie o tamtym poranku. Dlatego ważne jest, by słuchać tych, którzy jeszcze mogą.

 


 

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości