W gminie Strzelce Wielkie świętowano Złote Gody. A jaka jest recepta na udane małżeństwo? Trochę miłości, dużo wyrozumiałości, jeszcze więcej rozmowy i jak się okazuje, czasem także mnóstwo cierpliwości do teściów.
W czwartek, 10 września, szesnaście par z terenu gminy Strzelce Wielkie świętowało jubileusz 50-lecia pożycia małżeńskiego. Najpierw w intencji jubilatów odprawiona została msza święta. Później wszyscy spotkali się w Sali Bankietowej „Magnolia” w Ostrołęce. Przyszedł czas na życzenia, wspomnienia i uroczyste wręczenie medali za długoletnie pożycie małżeńskie, nadanych przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Medale jubilatom przypiął wójt gminy Strzelce Wielkie Damian Ciemcioch.
- To, że przeżywamy tę chwilę wspólnie z wami jest dla nas wielkim wyróżnieniem i zaszczytem. Jesteście pięknym dowodem na istnienie jednej z najpiękniejszych i najważniejszych cnót, jaką jest cnota miłości - mówi wójt Damian Ciemcioch.
- Przysięgaliście sobie 50 lat temu być razem w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli. I tak byliście i jesteście wciąż wierni temu słowu danemu sobie nawzajem. Jesteście doskonałym i pięknym wzorem do naśladowania i dowodem na to, że piękna i prawdziwa miłość istnieje - dodaje włodarz gminy.
Podczas uroczystości życzenia i gratulacje złożyli także wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Adam Nowak oraz przewodnicząca Rady Gminy Strzelce Wielkie Ewelina Cyndecka.
Niektóre historie zaczynają się zupełnie zwyczajnie. Tak jak historia Marianny i Włodzimierza Botorów ze Strzelec Wielkich.
- Ja nic nie pamiętam - śmieje się Włodzimierz Botor, gdy rozmowa schodzi na początki ich znajomości.
Marianna pamięta jednak nieco więcej.
- Mąż przywiózł koleżankę do mnie i tak już został ze mną - opowiada.
I tak oto jedna wizyta przerodziła się w 50 lat wspólnego życia. Co sprawiło, że przez te wszystkie lata wciąż potrafili żyć w zgodzie?
- Zrozumienie między dwiema osobami. My się jakoś całe życie dogadujemy - wyjaśnia Marianna.
Czy były trudniejsze dni? Odpowiedź nieco zaskakuje.
- Ale to nie z mężem, tylko z teściami - stwierdza żartobliwie jubilatka.
- Nie kłócimy się, jednakowo myślimy.
W gronie zacnych jubialtów znaleźli się także Zofia i Witold Brzozowscy z Antoniny. Z chęcią wracają pamięcią do dnia swojego ślubu.
- To było dawno, dawno temu - mówi Zofia Brzozowska.
- Ślub mieliśmy w kościele w Strzelcach Wielkich. Choć z takich chwil to się mało pamięta. Było wiele zobowiązań na głowie, bo jeszcze wtedy padało - opowiada Witold Brzozowski.
- A cywilny mieliśmy w tym samym dniu w Zamościu. Zabawa była w szkole na Górkach. Była orkiestra i tańce. Wszyscy się bawili. No fajnie było - przyznaje jubilatka.
- Ze stówa gości była! - wtrąca Witold.
W rozmowie pojawił się też temat rozwodów i tego, dlaczego jest ich dziś tak dużo.
- Może jeden od drugiego za dużo wymaga - przypuszcza Zofia.
Maria i Kazimierz Mazurowie z Wistki również doskonale pamiętają swój ślub i wesele.
- Wesele mieliśmy w domu. To były takie czasy, że nie było jeszcze za bardzo remiz ani sal bankietowych. U sąsiada tańczyliśmy - wspomina Maria Mazur.
Dziś, po pięciu dekadach, wiedzą już, że w małżeństwie nie chodzi o to, żeby zawsze postawić na swoim.
- Trzeba nie raz pójść na ustępstwa. Problemy zawsze rozwiązywać rozmową. No i darzyć się zaufaniem, bo jak to zawiedzie, to już nic nie pomoże - podkreśla Maria.
- Potrzeba dużo wyrozumiałości, jeden dla drugiego - dopowiada Kazimierz.
Co jest największym sukcesem państwa Mazur?
- Zdrowe dzieci przede wszystkim - odpowiada bez zastanowienia Kazimierz.
- Mamy trzy córki i pięcioro wnuków. Prawnuków jeszcze nie ma. Czekamy - śmieje się Maria.
I tak każda z szesnastu par ma swoją własną historię. Jedni poznali się dzięki znajomym, inni być może przypadkiem. Jedni urządzali huczne wesela z orkiestrą i setką gości, inni świętowali skromniej, w domowym zaciszu. Jednak każda z tych par przez pół wieku nauczyła się być razem. Nie tylko wtedy, gdy świeci słońce, ale także wtedy, gdy pojawiały się czarne chmury.
Uroczystość poprowadziła Ilona Baranowska, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Strzelcach Wielkich.
Marianna i Włodzimierz Botorowie
Zofia i Witold Brzozowscy
Anna i Henryk Drabowie
Jolanta i Mieczysław Konieczni
Maria i Ryszard Lotowie
Teresa i Anastazy Lotowie
Maria i Kazimierz Mazurowie
Teresa i Stanisław Mielczarkowie
Teodozja i Antoni Muszyńscy
Barbara i Tadeusz Nowakowie
Jadwiga i Marian Posmykowie
Krystyna i Czesław Ryszkowie
Daniela i Andrzej Sterczewscy
Marianna i Marian Trzepańscy
Bożena i Zygmunt Waszkiewiczowie
Elżbieta i Mirosław Zaborowscy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze