Reklama

,,Nie muszę być supermanem’’

Sołtysowanie ma we krwi, bo najpierw gospodarzem Marzęcic był jej wuja, a później też tata. Anna Sierszeń natomiast już drugą kadencję zarządza wioską. Przyznaje, że dzięki funduszowi sołeckiemu i różnym dofinansowaniom udało się zrealizować wiele inwestycji. Dwa lata temu powstało też prężnie działające KGW. Podkreśla, że polubiła pracę społeczną, ale bez zaangażowania mieszkańców byłoby trudno cokolwiek zrobić.

- Mam liczną grupę koleżanek i kiedyś tak rozmawiałyśmy, że może zostałabym sołtyską – wspomina Anna Sierszeń.
- Sama wyszłam z taką inicjatywą. Poprzedni sołtys zachorował i już nawet nie uczestniczył w zebraniu sołeckim. Zostałam jednogłośnie wybrana (w 2015 r.), czym byłam zaskoczona, ale z drugiej strony to też miłe uczucie.
Pracę sołtysa Anna miała okazję poznać od kuchni. Funkcję te bowiem pełnił też kiedyś jej wujek, a w latach 90-tych tata. Pamięta, że wtedy ludzie się integrowali i bardzo dużo robili w czynie społecznym. 
- Myślałam, że coś więcej zrealizuję, ale pandemia nas trochę przystopowała. W pierwszych latach chciałam Pana Boga za nogi złapać. Miałam w sobie mnóstwo energii, organizowałam mikołajki, dzień mamy, każdy dzień dziecka. Liczę, że znów będzie można wrócić do tych działań i jeszcze się nie wypaliłam – przyznaje.
Nigdy samodzielnie nie podejmuje decyzji związanych z realizacją różnych inicjatyw w wiosce. W tej kwestii zawsze konsultuje się z radą sołecką, która chętnie służy pomocą. Za kadencji Sierszeń udało się zatem, dzięki funduszowi sołeckiemu oraz pozyskanym dofinansowaniom, wzbogacić m.in. plac zabaw o kolejne urządzenia, oczyścić plac, na którym znajduje się boisko, zakupić piłkochwyty, wybudować altankę. Zdradza, że remizą ma powstać park, w którego stworzenie bardzo zaangażował się radny z Marzęcic. Wśród wykonanych zadań wymienia jeszcze oczyszczenie stawu w ubiegłym roku, jak i zakup krzeseł do remizy. 
- Dwa lata temu powstało bardzo liczne KGW, którego działalność też przystopowała pandemia. Dotychczas wyjeżdżałyśmy na festyny i starałyśmy się na tą okazję przygotować zawsze jakąś potrawę regionalną. Myślę, że będziemy dalej to kontynuować – opowiada sołtyska Marzęcic.
- Nasza straż też prężnie działa. Jesteśmy niedużą miejscowością (300 mieszkańców), ale świetnie się tutaj organizujemy. Nazywam naszą społeczność jedną wielką rodziną i jestem z niej dumna, a ludzie są raczej zgodni. Miałam kiedyś możliwość wyjazdu stąd, ale to jest moje miejsce na ziemi.
W Marzęcicach przebywał ponoć kiedyś rycerz o nazwisku Marzęcki, miał zasłynąć wśród społeczności i na jego właśnie cześć nazwano wioskę. 
Anna zaznacza, że bardzo poważnie podchodzi do spraw dotyczących wsi. Jeśli nie może czegoś załatwić i wypychają ją drzwiami, to wchodzi oknem. Wśród kolejnych planów i pomysłów wylicza np. zrobienie polnej drogi (ok. 3,5 km) łączącej Marzęcice ze Strzelcami Wielkimi, remont dachu remizy, ale też dalsze doposażenie kuchni w strażnicy. Podkreśla, że w realizowaniu wszelkich zadań ma wsparcie w urzędzie gminy i dobrze układa się także współpraca z wójtem. 
- Nie ograniczyłam się jedynie do wizji osoby odpowiedzialnej za pobieranie podatków, ale czułam także, że jest to funkcja z ogromnym potencjałem, którą należy tylko odpowiednio wykorzystać – uważa Sierszeń.
- Sołtys ma duży wpływ na to, co się dzieję we wsi przede wszystkim dlatego, że jest blisko mieszkańców. Jego rolą jest kontakt z urzędem, samorządem, aby na bieżąco rozwiązywać problemy społeczności i wpływać na rozwój wsi. Nie muszę być supermanem, ale powinnam mieć odwagę reprezentować mieszkańców i ich postulaty przed radą i wójtem. Ważne jest, aby zmotywować ludzi do działania społecznego na rzecz swojej wsi, a kluczowa jest gotowość, otwartość na nowe pomysły, a także możliwości, jakie daje nam otoczenie w dzisiejszych czasach. Lubię swoją pracę społeczną, wymagającą niejednokrotnie poświęcenia, ale tez bez zaangażowania mieszkańców byłoby trudno cokolwiek we wsi zrobić. 
W Marzęcicach nie brakuje jednak aktywnych i kreatywnych osób, które wykazały się np. podczas organizacji dożynek gminnych. Anna zdradza, że ma też we wsi grono przyjaciółek, z którymi zimą uprawia nordic walking, a latem starają się spotykać w piątki. To jest jeden z jej sposobów oderwania się od codziennych obowiązków, czyli pracy zawodowej i niewielkiego gospodarstwa rolnego, które prowadzi. Sołtysowanie też ją wciągnęło i nie wyklucza startu w następnych wyborach sołeckich, ale nie obrazi się, jeśli znajdzie się jej następca.
- Sołtys musi zachowywać stoicki spokój, mieć dużo pokory w sobie, cierpliwości i ważna jest duża otwartość na mieszkańców, na ich problemy, które należy poznać i zobowiązać się do pomocy – podsumowuje.
- Młodsze pokolenie posiada więcej charyzmy, więc gdyby ktoś inny został wybrany to życzyłabym mu szczęścia w sprawowaniu tej funkcji. 
 

Katarzyna Cieślik
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości