Edward Kukuła pierwszą kadencję pełni funkcję sołtysa Wierzchlasu A, ale sołtysowanie nie było mu obce. Gospodarzem wioski był też przed laty jego tata. Teraz sam za cel stawia sobie poprawę warunków życia mieszkańców.
W lutym 2019 r. wygrał wybory sołeckie.
- Lubię się udzielać społecznie, chodzę na zebrania wiejskie, a w 2019 r. ktoś mnie wytypował na kandydata na sołtysa – opowiada Edward Kukuła, sołtys Wierzchlasu A.
- Miałem konkurentkę, ale zwyciężyłem niewielką liczbą głosów.
Kukuła wcześniej, bo w 2018 r. został radnym gminnym. Jako radnemu podlegają mu dwie ulice, a jako sołtys odpowiada za cztery.
- Najpierw postawiłem tablice informacyjne w takim stylu góralskim, przy jednym sklepie i markecie. Później mieliśmy problem z barierą na końcu ul. Południowej, bo tam przechodzi przekop przez ulicę i powstał wysoki, głęboki rów. Musiałem interweniować w tej sprawie u zarządcy drogi, u wójta i wreszcie udało się kawałek tej barierki postawić ze znakiem – wymienia sołtys dotychczasowe zrealizowane zadania.
- Pół roku wspólnie z naszym dzielnicowym walczyliśmy z tablicą reklamową na chodniku, ale w końcu udało się zmienić jej lokalizację. Wreszcie jest zrobiony plac zabaw, jeszcze nie do końca, ale już dzieci korzystają z niego.
Różnego rodzaju festyny, pikniki rodzinne w Wierzchlesie organizowane są we współpracy z prężnie działającą strażą, stowarzyszeniem ,,Wierzchlesiaki” oraz sołtysem Wierzchlasu B.
- Kiedyś trudniej było się zintegrować, ale teraz pomału realizujemy wspólnie wszelkie wydarzenia. Robiliśmy zbiórki na chorego chłopczyka z Działoszyna, jeszcze przed pandemią piknik ze strażą w remizie. Zebraliśmy na jednostkę ponad 2 tys. zł, bo nasza straż fajnie się rozwija, jest młody zarząd i coś się dzieje – przyznaje Kukuła.
W kolejnych planach w Wierzchlesie A jest budowa altany i doposażenie placu zabaw, który powstał z otrzymanego grantu z urzędu marszałkowskiego.
- Z naszych sołeckich dołożyliśmy 6 tys. zł, gmina trochę dorzuciła, zasponsorowała m.in. chodnik i ogrodzenie. Zamierzam jeszcze dokupić tui, a resztę wykonamy chyba dopiero w przyszłym roku – mówi sołtys.
- Pozostaje też poprawić stan ulicy Leśnej. Przy przystankach autobusowych, w sumie sześciu, z czego dwóch na drodze wojewódzkiej, chciałbym zamontować dodatkowe, mniejsze tablice informacyjne, żeby ludzie wiedzieli, co się dzieje w gminie. Ciągle mam też jakieś telefony od mieszkańców, każdy ma jakieś problemy i trzeba na bieżąco reagować.
Kukuła podkreśla, że sołtysowanie w jego rodzinie to już trochę tradycja. Funkcję gospodarza wioski, przez 32 lata, pełnił też jego tata. Syn wspomina, że dawniej sołtys miał więcej obowiązków, angażował się w budowę szkół, wypisywał świadectwa pochodzenia zwierząt itp. Wierzchlas miał kiedyś nawet czterech sołtysów, obecnie pozostało dwóch.
- Skoro człowiek się na to zgodził, to trzeba jakoś działać, żeby ludziom się troszkę lepiej żyło i bezpieczniej. Wszystko rozgrywa się o pieniądze, bo gmina za dużo środków nie ma, a tych inwestycji trochę powstanie – podsumowuje Edward Kukuła.
- Miałem styczność z mieszkańcami gminy praktycznie przez 30 lat (jako pracownik gminy), więc przede wszystkim znam ludzi, wiem do kogo jak się odezwać. W sołtysowaniu ważna jest komunikatywność międzyludzka i, jak to się mówi, trzeba z ludźmi żyć.
Sołtys Wierzchlasu A jest już na emeryturze. Wspólnie z żoną poświęca wiele czasu na uprawianie ogródka oraz opiekę nad wnukami.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze