Ma od 7,5 mm (samiec) do nawet 15 mm (samica) długości, ciekawą zielono-żółtawo-czerwoną barwę, silne szczękoczułki zakończone kolcami jadowymi - kolczak zbrojny pojawił się w naszym regionie. Po ukąszeniu tego pająka ofiara musi się liczyć z nieprzyjemnym bólem oraz miejscowym odczynem zapalnym (mogą potrwać nawet do dwóch tygodni), a nawet z objawami zatrucia.
Jeden z mieszkańców Dzietrzkowic w gminie Łubnice, w powiecie Wieruszowskim, podaje, że kolczak zbrojny już zadomowił się na naszym terenie.
- Pierwszy raz pojawiły się u nas trzy lata temu – mówi w rozmowie z dziennikarką „Kulis…”
- Od tego czasu spotykamy je najczęściej w zaroślach, kwiatach i malinach. Potrafią też wchodzić do domu, dwa razy mieliśmy taki przypadek. Poza tym ostatnio jeden z domowników złapał następnego osobnika, jak szedł po ścianie w kierunku okna. To jest trochę przerażające, bo mojego kolegę ugryzł, kiedy kosił trawę. Dostał gorączki i miał objawy zatrucia.
Ugryzienie tego pająka może być szczególnie niebezpieczne dla osób starszych, chorych i dzieci. Jad kolczaka zbrojnego zawiera hemolizyny, które uszkadzają krwinki czerwone. Po ukąszeniu pojawiają się piekący ból i obrzęk, które mogą się utrzymywać nawet do dwóch tygodni. Do tego ukąszony może odczuwać takie dolegliwości jak nudności, dreszcze, zawroty głowy czy osłabienie. W skrajnych wypadkach spotkanie z tym małym zwierzęciem może zakończyć się hospitalizacją. Do tej pory nie odnotowano w Polsce zgonu po ukąszeniu tego pająka.
Kolczak zbrojny występuje na południu Europy, w środkowej Azję, na Bliskim Wschodzie oraz Ameryce Północnej. Obecnie wraz z ociepleniem się klimatu zdobywa terytorium Polski. O jego obecności donoszą mieszkańcy kolejnych regionów naszego kraju.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze