41-latek ukradł plecak należący do pracownika, który wykonywał prace konserwatorskie. Szybko wpadł w ręce policji. Tłumaczył, że go wziął, bo... nikogo przy nim nie było.
Do kradzieży doszło na terenie jednego ze skrzyżowań w Pabianicach. Pracownik firmy wykonującej prace konserwacyjne przy sygnalizacji świetlnej, realizując swoje obowiązki pozostawił na chwilę plecak. Miał w nim niezbędne do pracy narzędzia. Kiedy po pewnym czasie zorientował się, że plecaka nie ma, było już wiadomo, że ktoś go zabrał. Policjanci szybko ustalili, że sprawcą kradzieży jest 41-letni mieszkaniec miasta.
- Przyznał się do zabrania i wskazał policjantom miejsce, w którym skrył skradzione rzeczy. Tłumaczył się tym, iż nikogo przy tym plecaku nie było więc postanowił go wziąć. Odzyskane narzędzia o wartości około 2 tysięcy złotych wróciły do właściciela - mówi mł. asp. Jakub Gąsiorek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach.
Mężczyzna działał w warunkach recydywy, dlatego też za to przestępstwo grozi mu do 7,5 roku więzienia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze