- Jak był winien, to ukarać. Niechby zapłacił czy siedział, ale żeby zabić? Chłopaszka młodego? Dziecko takie? – rozpacza Cecylia Pawełoszek z Rząśni. Ma 94 lata. Przeżyła koszmar wojny i przymusowe roboty w nazistowskich lagrach III Rzeszy. Pochowała wielu bliskich. Nie spodziewała się kolejnego nieszczęścia. Niestety, musiała też pożegnać na zawsze ukochanego prawnuczka. Zmarłego tragicznie przed rokiem, w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach, 22-letniego Damiana ogląda już tylko na fotografii.
- Przeżyłam wszystko. Dwóch braci umarło, mama, tata, córka. A teraz prawnuk. Wszyscy pomarli. Tylko dwóch synów jeszcze mam. W końcu sama zostanę – rozpoczyna rozmowę z reporterami portalu kulisy.net Cecylia Pawełoszek, prababcia Damiana z Rząśni, który w marcu ubiegłego roku zginął tragiczną śmiercią po policyjnym pościgu w Kozłówkach (gm. Szczerców).
Do tej pory okoliczności tragedii nie zostały wyjaśnione. Według wersji policji, podczas pościgu, Damian wspiął się na maszt telekomunikacyjny, spadł i się zabił. Bliscy nie wierzą w taki przebieg zdarzeń.
- W to, to ja nie wierzę w ogóle. Do policji nie mam teraz już wcale zaufania – mówi 94-letnia prababcia Damiana Pawełoszka.
- Uciekali tym samochodem. Wjechał gdzieś w pole i stanął. Wszyscy pouciekali i on też. Ale wrócił, bo brat był w bagażniku. Po niego wrócił. Żeby otworzyć mu ten bagażnik. Wtedy policja go złapała. Jak mogli, że latarką go… - zawiesza głos pani Cecylia.
- Podobno zemdlał. I wtedy… Czy go dobili, czy co… Coś zrobili z nim. Po mojemu to tak wychodzi. A tam go podrzucili. Tak ja myślę i tak mam. Nie śpię i to wszystko mi wraca. Mój Boże kochany, 22 lata chłopak… - nie może powstrzymać łez.
- Nie mogę zapomnieć. Ciągle myślę, że on jedzie, wraca do domu. Tak jakby to dzisiaj się stało. Rano wstanę i tylko patrzę przez okno. Różne myśli do głowy przychodzą…
Prababcia Damiana płacze i nie potrafi ukryć żalu. Opowiada, że to był dobry i pomocny chłopak. Jednak natrętne pytanie bez odpowiedzi nie daje jej spokoju: Dlaczego prowadził auto po alkoholu.
- Zawsze mu mówiłam: Damian pamiętaj, jak wypijesz nie siadaj za kierownicę. Mówią, że wtedy dwa piwa wypił, ale to nie wolno nawet jednego wypić – płacząc kręci głową.
- Nie było tam jednego mądrego, który by powiedział: Pili my, nie jedziemy. Tego nie mogę zrozumieć i darować. Zawsze bardzo za kolegami był. Koledzy żyją, a on w ziemi…
- Źle zrobił, że jechał, ale nie zabił nikogo. Wszyscy żyją, a on, biedny, do ziemi poszedł. Jak był winien, to ukarać. Niechby zapłacił czy siedział, ale żeby zabić? Dziecko takie?
- Z tą policją się nie dojdzie prawdy. Oni tam jeden za drugim trzymają. Dopóki będę żyła, nie zapomnę tego…
- Modlę się. Co dzień koronkę za niego odmawiam. Chciałabym bardzo, żeby się to wyjaśniło, ale jeśli nawet… On już nigdy nie wstanie.
W czwartek 23 kwietnia, o godzinie 10, ulicami Warszawy przejdzie pokojowy marsz. Zbiórkę zainteresowanych zaplanowano na godzinę 9, na dworcu Warszawa Centralna.
„Przejdziemy wspólnie spokojnym przemarszem ulicami Warszawy w kierunku Ministerstwa Sprawiedliwości” - informuje w mediach społecznościowych Dariusz Pawełoszek, tata Damiana.
„Marsz potrwa około 30 minut. Na miejscu złożymy petycję do Ministra Sprawiedliwości, domagając się rzetelnego i sprawnego prowadzenia postępowania przez prokuraturę. Mile będzie widziane przekazanie informacji dalej, albo zabranie ze sobą jak największej liczby osób. Na wydarzeniu będą obecni dziennikarze, przygotujemy również banery. Zachęcamy do przyjazdu pociągiem i dołączenia do nas na miejscu. Pokażmy, że ta sprawa nie jest obojętna” – apeluje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mordercy chodzą po wolności a młody człowiek nie żyje.
Mordercy chodzą po wolności a młody człowiek nie żyje.
Mordercy chodzą po wolności a młody człowiek nie żyje.
Mordercy chodzą po wolności a młody człowiek nie żyje.