Reklama

Zimno jak na dworze a płacić trzeba

- To jest naprawdę sytuacja nie do pozazdroszczenia. Tyle, ile mnie to kosztowało to trudno sobie wyobrazić. Ludzie płaczą i płacą. Biorą specjalnie na to kredyty. Żeby tak wykorzystywać słabość człowieka, tak go poniżać i okaleczać, to się w głowie nie mieści! – rozpoczyna rozmowę z reporterką „Kulis…” Zenona Kwapisz, mieszkanka bloku przy Wyszyńskiego w Wieluniu. A w mieszkaniu faktycznie zimno, wilgotno i grzyb wyłazi na ściany.

Z relacji Zenony Kwapisz wynika, że jej walka z zarządem Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej trwa niemal 20 lat. Kością niezgody jest docieplenie budynku. W mieszkaniu jest po prostu zimno, a rachunki za ogrzewanie wysokie. Seniorka otrzymuje w rocznym rozliczeniu znaczną niedopłatę za centralne ogrzewanie (CO), a mieszkańcy innych lokali mają nadpłaty.

Mieszkanie państwa Kwapiszów usytuowane jest na parterze budynku, od północnej ściany szczytowej, klatki schodowej i piwnicy. Problem zaczął się jakieś trzy lata temu, gdy zostały zainstalowane elektroniczne podzielniki ciepła. Wtedy do zapłacenia przyszło 3 tys. zł.

Reklama

- Blok jest ocieplony, ale nie jest docieplony. Sprawdziłam w starostwie, że spółdzielnia dostała pozwolenie na docieplenie tego szczytu. I na tym film się urwał – mówi 76-letnia Zenona Kwapisz.

Seniorka tłumaczy, że najpierw musi ogrzać podłogę mieszkania na górze, strop od piwnicy, ściany klatki schodowej i szczytowe. Dlatego pisała do spółdzielni i prosiła o zmianę sposobu rozliczania ogrzewania na ryczałt. Nie spotkała się ze zrozumieniem.

- Smutno mi to mówić, bo miałam prezesa za uczciwego człowieka, a teraz to już nawet nie chce mnie przyjąć. Wariatkę by ze mnie chcieli zrobić – denerwuje się.

Reklama

- W tej chwili mam tu lodówę. Nie wiem dlaczego mnie takie nieszczęście spotkało i czym ja komu zawiniłam. Pisałam do spółdzielni, żeby mi pomogli wyjaśnić, dlaczego u mnie w mieszkaniu tak jest. Nie otrzymałam żadnej pomocy. Prezes się chełpi, że tu ludzie mają 80 proc. nadpłaty. A skoro ja mam niedopłatę, to zgania na mnie, że manipuluję termostatem.

Gdy na ścianie szczytowej w małym pokoju wyszła wilgoć, pani Zenona zgłosiła problem prezesowi WSM Robertowi Kai.

- Wywaliło grzyba na pół ściany, a pan prezes polemizował ze mną. Powiedział mi, że to się zrobiło od akwarium i podlewania kwiatków, bo przez to w całym mieszkaniu jest wilgoć.

Reklama

Zużycie energii cieplnej rozlicza w tym budynku firma Metrona Polska Pomiary i Rozliczenia Sp. z o o. W odpowiedzi na zgłoszenie WSM reklamacji, co do pomiarów w mieszkaniu Zenony Kwapisz, Metrona poinformowała, że nie znajduje podstaw do uznania reklamacji, rozliczenie zostało wykonane zgodnie z obowiązującym regulaminem, a urządzenie pomiarowe jest poddawane stałej kontroli.

Seniorka zwróciła się też do ubezpieczyciela mieszkania, czyli PZU.

- PZU mi dużo pomogło. Przyjechali rzeczoznawcy, zajrzeli w każdy kąt, pod każdy parapet i powiedzieli, że u mnie wilgoci nie ma. Potem zbadali aparaturą wszystkie ściany, zeszli też do piwnicy i powiedzieli, że ta ściana od samych fundamentów jest przemrożona – opowiada Zenona Kwapisz.

Reklama

Na własny koszt pani Zenona pozbyła się grzyba ze ściany i złożyła skargę na bezczynność prezesa do Rady Nadzorczej WSM. Otrzymała odpowiedź: „(…) Wobec złożenia przez Prezesa Zarządu obszernych wyjaśnień, Rada Nadzorcza zaakceptowała działania Zarządu i uznała skargę za niezasadną (…)”.

Właścicielka mieszkania zawiadomiła również prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa, podając, że warunki, w jakich żyje zagrażają jej zdrowiu jako osobie starszej. Na dowód złożyła dokumentację, jaką otrzymała od ubezpieczyciela PZU wraz z płytą CD z nagranymi zdjęciami. Prokuratura umorzyła postępowanie.

Reklama

Zenona Kwapisz złożyła skargę do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Wieluniu. PINB przeprowadził postępowanie administracyjne. Wykonano oględziny, ekspertyzę, wydano decyzję. Stwierdzono w niej, że szczyt jest docieplony zgodnie z normami obowiązującymi w 1998 r., czyli wówczas, gdy prace były wykonywane. Seniorka nie skorzystała z prawa do odwołania się, wobec czego postępowanie zostało zamknięte.

- Jestem członkiem WSM, płacę czynsz, rachunki, opłaty na fundusz remontowy, nie zalegam z niczym, a prezes miał czas, żeby coś zrobić. Od 15 lat tylko ze mną dyskutuje. A taki niby chwalony i prężny. To samo nasi „radni – bezradni”. Debatują co tydzień nad różnymi uchwałami, a zwykła mieszkanka się nie liczy – mówi z rozgoryczeniem Zenona Kwapisz.

Reklama

- Ja mogę szczerze w oczy spojrzeć każdemu. A wszyscy wylewają na mnie pomyje, że to moja wina. Czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie? Nikomu krzywdy nie zrobiłam, ja tylko walczę o swoje.

W odpowiedzi na jedno z pism Zenony Kwapisz w 2023 roku zarząd Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wskazał, że kwestie dotyczące rozliczenia centralnego ogrzewania były wielokrotnie wyjaśniane we wcześniejszych pismach. Zwrócono także uwagę na racjonalne korzystanie z  ogrzewania, co pozwoliłoby zmniejszyć jego koszty. Lokatorka otrzymała na piśmie konkretne wskazówki jak zmniejszyć zużycie energii cieplnej. Przede wszystkim chodzi o utrzymywanie stałej, optymalnej temperatury kaloryferów oraz w miarę równomiernej w całym mieszkaniu.

Reklama

Prezes Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Robert Kaja i jego zastępca Marian Ogiela przedstawiają argumenty i stanowisko zarządu w tej sprawie w rozmowie z reporterką portalu kulisy.net.

Usytuowanie lokalu Zenony Kwapisz jest uwzględniane przy ustalaniu opłat za CO. Dla pani Zenony jest to wskaźnik 0,6, co w praktyce oznacza 40 proc. rabatu. 

Podzielniki wyparkowe zostały wymienione na wniosek członków WSM, zgodnie z uchwałą walnego zgromadzenia i obowiązującymi przepisami. Z dokumentacji WSM wynika, że po wymianie urządzeń Zenona Kwapisz miała niedopłatę 3 tys. zł za sezon 2022/23,  w kolejnym roku już miała nadpłatę ok. 340 zł, sezon 2024/25 zakończyła z niedopłatą ok. 400 zł.

Reklama

Jak mówią przedstawiciele zarządu, nie ma możliwości zmiany sposobu rozliczania na ryczał. Po pierwsze byłoby to bardzo niekorzystne dla mieszkanki – płaciłaby wtedy niemal dwukrotnie więcej, a po drugie byłoby to niezgodne z przepisami.

Decyzja PINB nie potwierdziła zarzutu seniorki, jakoby wilgoć i zagrzybienie w jej mieszkaniu miały powstać w wyniku przemrożenia ściany od fundamentu. Wypłata odszkodowania przez PZU też nie świadczy, że wina leży po stronie zarządcy. Przeciwnie, gdyby tak było, wówczas PZU wystąpiłoby z regresem do ubezpieczyciela WSM.

Reklama

- Nic takiego nie miało miejsca – akcentuje prezes WSM Robert Kaja.

Spółdzielnia nie ma obowiązku docieplania budynków. O wszelkich pracach i remontach decyduje wspólnota mieszkańców. Zastępca prezesa WSM Marian Ogiela tłumaczy, że jakiekolwiek docieplanie powierzchni, czy inne remonty, zależne są od decyzji właścicieli mieszkań.

- Jeśli taka będzie ich wola i gotowość do pokrycia wszystkich kosztów, to oczywiście wtedy możemy pogrubić istniejące docieplenie – zaznacza.

Prezes Kaja akcentuje, że zarząd spółdzielni nie może podjąć działań, jakich oczekuje Zenona Kwapisz, ponieważ nie ma do tego żadnych prawnych czy formalnych podstaw.

Reklama

- Nie możemy zrobić czegoś, co jest wbrew obowiązującym przepisom.

- My nie produkujemy ciepła, ani go nie rozliczamy. Naszą rolą jest doradzać mieszkańcom w sezonie grzewczym, w jaki sposób racjonalnie korzystać z ogrzewania tak, żeby w mieszkaniu było ciepło, a zużycie i koszty nie rosły. Cały czas służymy pomocą i jesteśmy dyspozycyjni. Większość mieszkańców z tego korzysta. Niestety, niektórzy mają własny sposób użytkowania mieszkania i nie przyjmują żadnych rad. A później występują niedopłaty na cieple – podsumowuje prezes WSM Robert Kaja.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości